Tag Archives: budda

Krok 5 – Magiczne Kształcenie Ciała

Otwierając niniejszego bloga zdefiniowałem magię jako zdolność świadomego wykorzystywania praw Wszechświata tak, aby osiągnąć pożądany skutek. Magiem nazwać można więc osobę, która osiągnęła Wiedzę i Konwersację Świętego Anioła Stróża, czyli stała się świadoma swojej Woli, sprawiając, że całe jej życie jest magiczne. Owa definicja potwierdza się tutaj w słowach Bardona, odnośnie tego, czym różni się mag od spirytysty – świadomością i świadomą kontrolą wywoływanych zjawisk. Aby STAĆ SIĘ magiem, koniecznym jest zatem uzyskanie tej zdolności i na tym skupimy się w następującym rozdziale w odniesieniu do komunikacji ze światem „po drugiej stronie”.

Zadaniem adepta w tym kroku jest uzyskanie zdolności pasywnej komunikacji z niewidzialnym światem. By się do tego przygotować, należy zacząć od odpowiedniego przygotowania swoich dłoni, które posłużą za medium, czyli pośrednie narzędzie komunikacji. Pierwsze ćwiczenie opiera się na ładowaniu ich energią witalną i impregnacją życzeniem kontroli. Rawn Clark świetnie opisał w swoim komentarzu kwestię zmyślnego i bezwiednego skurczenia mięśni i polecam się z tym zapoznać. Tutaj skupimy się na kwestii „działania”, którą adept musi sobie w tym miejscu uświadomić. Praktyka przygotowawcza tego kroku ma być bowiem wstępem nie tylko dla – co bardzo łatwo zauważyć – projekcji astralnej, ale i dla – co już trudniej przychodzi – działania ze świadomością Ducha (więcej o tym w kroku szóstym). Czytaj dalej

Reklamy

Dodatek do kroku 2

Ostatnimi czasy uzbierałem trochę dobrych pytań związanych z krokiem drugim (i w mniejszym stopniu również z pierwszym), więc zamieszczę tutaj odpowiedzi, które na nie udzieliłem (z kilkoma dodatkowymi uwagami).

Czy rytuały tybetańskie w rzeczywiście są tak skuteczne jak opisuje je Peter Kelder w „Źródle wiecznej młodości”? Odmładzają? Jakie są efekty?

Zwróćcie uwagę na to, że wszystkie opisy skutków tej praktyki, które zamieszczone zostały na początku książki Keldera, są opiniami przysłanymi do wydawnictwa przez czytelników. Praktyka ich gwarantuje poprawę zdrowia, aczkolwiek na faktyczne odmłodzenie organizmu (szczególnie skóry) trzeba przepracować parę lat. Dochodząc do kroku drugiego zgodnie z moimi zaleceniami (tj. praktykując ryty tybetańskie jako ćwiczenia fizyczne kroku pierwszego) przeciętnie zdrowa osoba powinna być w stanie powtórzyć każdy rytuał 21 razy. Samo to jest już wystarczające, aby faktycznie poczuć się (i wyglądać) zdrowiej. I to właśnie tutaj zaczynają się problemy. Wiele osób uważa 21 powtórzeń za cel i osiągając ten próg w końcu przestaje praktykować, podczas gdy prawdziwa praktyka zaczyna się dopiero w tym miejscu. Trzeba kontynuować wykonywanie tych rytuałów codziennie przez resztę życia. Dlatego też jest to dobre połączenie z WdH, bo Bardon zaleca, że ćwiczenia fizyczne powinny być wykonywane każdego dnia. W ciągu 2 miesięcy po osiągnięciu 21 powtórzeń praktykant powinien dojść do takiej sprawności w tych ćwiczeniach, że będzie w stanie zrobić je wszystkie, jedno po drugim, w mniej niż 20 minut. Naprawdę, nie widzę więc powodu, aby poprzestawać ich praktykę.

Czy wykonywanie szóstego rytuału wymaga zrezygnowania z seksu?

Czytaj dalej


Kilka słów o oświeceniu

Oświeconym może być każdy człowiek, który osiągnął pewien poziom rozwoju. Oświecenie nie jest zależne od żadnych zasad religijnych czy etycznych – jest „skutkiem ubocznym” duchowego wzrostu na wysoki poziom. Oświecenie można różnie definiować, aczkolwiek samo pojęcie wywodzi się najprawdopodobniej z Buddyzmu, gdzie człowieka oświeconego charakteryzowała rozbudowana czakra korony, przypominająca iluminujący złotym światłem kwiat, znajdujący się na czubku głowy. Podobnie sprawa ma się w Kabale, gdzie oświecenie następuje w najwyższej sefirze – Keter (z hebr. korona), która w człowieku znajduje się również na czubku głowy. W Chrześcijaństwie oświecenie było postrzegane jako aureola, choć z czasem zaczęła się ona pojawiać u „świętych”, którzy nie zawsze byli oświeceni.

Budda i Jezus to najbardziej znane oświecone postacie, ale nie byli oni jedynymi. Tak jak Budda miał swych następców, tak Jezus miał swoich oświeconych uczniów – apostołów. Jak ktoś słusznie zauważył, słowo „budda” znaczy dosłownie „przebudzony”. Podobnie ma się sprawa ze słowem „jezus”, które tłumaczy się jako „mesjasz”. „Jezus” ukształtował się z imienia Boga – Tetragrammatonu, poprzez dodanie do środka litery Szin, co znaczy dosłownie „ostry” (w ang. słowo „sharp” tłumaczy się również jako „bystry”). Można sugerować się po tym, że „imiona” Jezus i Budda w rzeczywistości są tylko tytułami dla osób oświeconych. Czytaj dalej