Krok 6 – Magiczne Kształcenie Ciała

W kroku szóstym nie mamy już dosłownego kształcenia ciała, choć wcale się ono rzeczywiście nie kończy. Od tej pory mag zacznie uczyć się wykorzystywać nabywane zdolności na płaszczyźnie fizycznej, czyli będzie realizował swoją Wolę, by wyczerpać swój indywidualny potencjał. Istotne jest, że mag na tym etapie posiada tak wielką dojrzałość i/lub intuicję, że żadne dodatkowe wskazówki z mojej strony nie są ani konieczne, ani wskazane. Fakt faktem, okazać się może, że czyjś Święty Anioł Stróż uzna te praktyki za zbędne, sugerując jakieś inne, zastępcze. Wówczas należy posłuchać głosu swego Geniusza.

Druga sprawa, na początku kroku szóstego Bardon ponownie podkreślał, jak wielką wagę mają poprzednie ćwiczenia, a także iż uczeń nic nie osiągnie bez sumiennej praktyki. Pomyślałem więc, że wykorzystam ten rozdział na zaprezentowanie różnicy między wytrenowanym magiem a pseudo-neofitą lub czarownikiem. Przy okazji, rozwinę też kilka bardziej teoretycznych kwestii, które pojawiają się w tej części WdH.

Na początku, Bardon wspomina o niższej magii. Odnosi się on w ten sposób do działań w kierunku materii, tj. realizowania swoich życzeń. Wyższą magię rozumie on natomiast jako wszelkie te praktyki, które dążą do samorozwoju. Oczywiście, te dwa odłamy operują jedynie na filozoficznej płaszczyźnie, gdyż jak zostało napisane na początku WdH – prawdziwa magia nie różni się w żaden sposób od mistycyzmu, są one tym samym. Niższa lub wyższa magia – jest to zatem kwestia głównie podejścia. Bardon sugeruje zaś, aby wyższe ideały projektować na niższą magię – jest to klucz do błyskawicznego rozwoju. Nie jest to żadne moralne pierdolenie, a rzeczywista droga duchowa. Istnieje nawet odłam Buddyzmu, który wykorzystuje do rozwoju ową zasadę dobrych uczynków.

Po krótkim kazaniu, przechodzimy do praktyki, którą jest świadome (tj. magiczne) tworzenie elementali. Sugeruje to niejako, iż możliwe jest robienie tego nieświadomie – i jest to prawda. Elemental jest istotą powstałą z astralno-mentalnej substancji, często nazywanej światłem lub LVX (o cyklu L.V.X. nadmieniłem już w kształceniu Ducha). Na tym poziomie rozwoju, mag może takie stworzenia powoływać do życia zupełnie nieumyślnie, poprzez zwyczajne koncentrowanie się na jakimś życzeniu. Co prawda, sama procedura odbywa się świadomie, ale nieopisana w dzienniku magicznym szybko jest zapominana, dopóki nie zauważy się rezultatu. Nierzadko może stać się to dla adepta zgubne, zwłaszcza gdy w grę wchodzą nawykowe, nieprzemyślane pragnienia. Bardzo istotne jest zatem pamiętanie samego siebie i unikanie nieodpowiednich myśli.

Działanie składa się tutaj z czterech prostych części:
1. Formowania.
2. Nazwania.
3. Nadania znaczenia.
4. Określenia śmierci.
Przyjrzymy się teraz tym etapom w bardzo dokładnych szczegółach. Załóżmy przy tym, że brałaby się za tę praktykę osoba bez magicznego treningu, ale posiadająca całą niezbędną wiedzę teoretyczną. Wyglądałoby to wówczas tak:

1. a) Aby uformować istotę potrzebna jest przede wszystkim jednopunktowa koncentracja, bez której właściwie żadne działanie magiczne nie jest możliwe. Dla przeciętnej osoby, utrzymanie skupienia na pojedynczym zadaniu przez chociaż minutę jest nieosiągalne, a niewyćwiczony umysł będzie musiał oczywiście poświęcić na to dużo więcej czasu – z wiadomych powodów.

b) Załóżmy jednak, że po wielu próbach udałoby się to. Wówczas należałoby w tym stanie zacząć sobie plastycznie wyobrażać nieskończony ocean światła. Naturalnie, nie jest to możliwe, co stanowi kolejną przeszkodę. Ale pomińmy to, powiedzmy, że jakoś się udało, np. poprzez zastosowanie jakiejś z wielu substancji psychoaktywnych. Tego typu wspomagacze są oczywiście niepotrzebne magowi. Tylko kiepski czarownik zniża się do takich rzeczy.

c) Teraz trzeba tę energię zebrać i skupić w jednym miejscu z dynamicznością równą oddychaniu ciałem. Znów, dla nowicjusza nie ma na to szans, więc taki ładunek akumulowałby godzinami. Szczególnie, że musiałby tutaj również impregnować odpowiednio wdychaną energię, tak aby faktycznie sięgnąć idei światła zwykłym, świadomym oddychaniem. Zakładając jednak, że jakimś cudownym sposobem dekoncentracja nie zniweczyła jego starań, a narkotyk pobudzający wyobraźnię nie przestał działać, w końcu po całym dniu wysiłku – udałoby mu się.

d) Powiedzmy, że tak skondensowana energia z jakiegoś powodu nie doprowadziła jego systemu nerwowego do totalnego zdewastowania. Nasz pseudo-magus musi więc już tylko swoją wątłą siłą woli nadać jej odpowiedni (najlepiej ludzki, ale już go tak nie nadwyrężajmy, niech będzie jajowaty) kształt i pierwszy krok ma za sobą. Brawo! Oczywiście, nie trzeba tu chyba nadmieniać, iż dla prawdziwego maga to wszystko jest kwestią najwyżej kilku minut.

2. Nazwanie bytu (wbrew oczekiwaniom publiczności) nie przysparza mu problemów. Tylko czy będzie pamiętać, aby zachować imię stworzonej istoty tylko dla siebie? Czy nie zapomni go z czasem, razem z resztą z całym elementalem?

3. Teraz, zakładając, że pomimo nieustannych rozkojarzeń w koncentracji i wizualizacji, ładunek energetyczny się nie rozpuszcza, to najpewniej po kilku próbach udaje się go odpowiednio zaimpregnować, wszak jest to dość proste. To już prawie sukces! (Oczywiście elemental nie może osiągnąć niczego, czego nie jest w stanie zrobić jego twórca, więc ostatecznie jest to kompletnie bezskuteczne działanie, ale to tylko przykład, ilustrujący złożoność wszystkich magicznych praktyk).

4. Pozostaje już tylko a) ograniczyć trwanie istoty oraz b) wypuścić ją. O ile z pierwszym problemy byłyby niewielkie, o tyle „wystrzelenie” elementala jest już czymś trudnym. Rawn Clark sugeruje, iż w ogóle całość tej praktyki, od samego początku, powinno się wykonywać w punkcie głębi, co zupełnie niweczyłoby jakiekolwiek starania osoby niewtajemniczonej. Zapewniam jednak, że ten element nie jest konieczny do skutecznego stworzenia mentalnych istot. Odcięcie się od nich jest jednak czymś bardzo ciężko osiągalnym dla kogoś, kto nie opanował swojej mentalnej sfery. Zwykła osoba ciągle będzie myśleć o swoim stworzeniu, przez co analogicznie będzie je przyciągać do siebie i odciągać od pracy. Wynika to najczęściej z silnego pożądania i niecierpliwości. A jak mówi Liber AL: „Czysta Wola, niezaspokojona celem, wolna od żądzy rezultatu, jest absolutnie doskonała.” Dlatego też bardzo istotnym aspektem jest pozbycie się przyziemnych zachcianek i działanie po prostu w zgodzie ze swoją Wolą.

Część czytelników domyśliła się zapewne, iż praktyka tego kroku jest kolejną formą magicznego działania według Aktu Stworzenia. Naturalnie, powinna być zatem wykorzystywana w celu samorozwoju, jak i pomaganiu innym. Powstrzymam się w związku z tym od opisu larw, fantazmów i fantomów, gdyż mogłyby zostać odebrane w niewłaściwy sposób. Powyższy szczegółowy opis tworzenia elementali w żadnym wypadku nie powinien być rozumiany jako zachęta dla osób magicznie niewyszkolonych. Przeciwnie – to przestroga. Tylko prawdziwy mag może skutecznie i bezpiecznie przeprowadzić tę operację.

Na koniec drobna uwaga: Jednym z celów tej praktyki jest nauczyć maga tworzenia działającej zewnętrznie formy. Jest to wstęp do późniejszej pracy ewokacyjnej, gdzie należy stworzyć dla istoty odpowiednią atmosferę – w tym wypadku konkretne ciało. Można tę samą umiejętność rozwijać również na inne sposoby. Popularnym ćwiczeniem jest praca z tzw. spiritus familiaris, które mag może uzyskać od różnych istot duchowych. Jeśli więc ktoś w kształceniu duszy tego kroku pracował z magią salomoniczną lub systemem Abramelina – jest to dla niego pewna alternatywa.

W żadnym razie nie jest nią natomiast praca z chaockimi servitorami, gdyż są to twory astralne (odpowiadające bardziej elementarium z kroku kolejnego). Elementale, larwy, fantazmy i fantomy to z kolei (w odróżnieniu od tego, jak sądzi się powszechnie) są stworzeniami żyjącymi na płaszczyźnie mentalnej. Jest to bardzo istotne i należy o tym pamiętać.

Post ten był tak naprawdę zbędny, mam jednak nadzieję, że udało mi się pokazać czytelnikowi różnicę między magiem, czarownikiem i pseudo-neofitą.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: