Krok 6 – Magiczne Kształcenie Duszy

Będąc na tym etapie mag osiągnął już wewnętrzną równowagę, a więc uwolnił się od zewnętrznych wpływów. Czyszcząc swoje zwierciadła, pozamykał wszystkie zamki swego domu, co blokuje dostęp wszelkim negatywnym siłom. Jednakże, pomimo tego, nadal posiada słabość w postaci tendencji do tworzenia dysharmonii, co skutkuje ciągłym powstawaniem nowych cech destruktywnych. Dlatego też konieczne jest zapanowanie nad tym, co na zewnątrz, aby nie dawać się przekonać do uchylania swoich okien. W tym kroku zajmiemy się więc „związaniem”, czyli całkowitym opanowaniem elementów poprzez centrum wszystkiego, czyli pierwiastek akashy. Dzięki temu, przestanie być konieczne ciągłe przekształcanie charakteru, a wręcz stanie się to bardzo proste – jak na zawołanie.

Jak wspominałem w poprzednich krokach, siedliskiem Akashy w każdym człowieku jest indywidualny punkt głębi – Tifaret na kabalistycznym Drzewie Życia, lub Święty Anioł Stróż. Co więcej, Prawdziwa Wola maga jest tożsama z Wolą Bożą, czy też przeznaczeniem Wszystkiego. Działając w zgodzie z tym nurtem, każda siła będzie musiała się magowi podporządkować, gdyż wspólnym źródłem każdej z nich jest właśnie Boski promień, który powołał ten Wszechświat do życia. Celem adepta jest tutaj – niczym Salomon – zaprząc demony do swojego Dzieła.

Praktykę zaczynamy od oswojenia się z akashą, z którą bezpośredni kontakt nawiązaliśmy po raz pierwszy wchodząc do swojego punktu głębi. Trzeba tutaj zauważyć, iż ten pierwiastek wymyka się nieco standardowemu postrzeganiu, pasującemu do pozostałych elementów. Mag wie, że akasha nie jest żadną energią i to bardzo abstrakcyjne pojęcie, ale traktujemy ją jako coś w tym rodzaju dla uproszczenia. Tak więc należy wejść w swój punkt głębi i „będąc tam” (przypominam, że nie jest to miejsce, a stan świadomości) oddychać przez nos ciemnofioletowym eterem, po czym kierować go do krwi. Jak wiemy z teorii, układ krwionośny koresponduje z akashą, więc działanie to ma harmonijną naturę. Ćwiczenie to ma pomóc zdać sobie sprawę z tego, że Akasha to świadomość, a impregnacja nią krwi to zyskiwanie kontroli nad biegiem swojego życia. Bardon zaleca praktykować to z zamkniętymi oczami i w asanie. Działanie to ma wymiar całkowicie mikrokosmiczny.

Drugie ćwiczenie to wdychanie akashy porami ciała i tym samym wypełnianie go nią w całości – poza tym nie różni się od pierwszego. Oczywiście, akasha nie jest energią, nie ma ilości i jakości, nie zajmuje żadnej przestrzeni, więc nie da się jej zakumulować. Przenika ona wszystko i zawsze, dlatego można nią jedynie wypełnić swoje ciało, co jest symboliczną formą stania się go prawdziwie świadomym. Słowa Bardona świetnie określają sukces i chyba nie trzeba tutaj dodatkowych wyjaśnień: „Praktykując to ćwiczenie, musisz utrzymywać uczucie pokrewieństwa z całą nieskończoną przestrzenią. Podczas tego ćwiczenia musisz być również całkowicie oddzielony od tego świata i musisz przyzwyczaić się do tego niezwykłego stanu umysłu.” Bardon ostrzega, by nie tracić świadomości i nie zasypiać, gdyż jest to skutkiem całkowicie odwrotnym od pożądanego. Mag musi zachować świadomość, aby mogła się ona rozwijać.

Trzeba tutaj podkreślić, że używam tutaj słowa „świadomość” w znaczeniu bardzo dalekim od tego, jakie przeważnie ludzie mu przypisują (choć oba te zjawiska się ze sobą wiążą). Większość osób oburzyłaby się, że przecież jest świadoma cały czas i nie trzeba wcale nic z tym zrobić. Ale to nie jest prawdziwa świadomość – to jej uśpiona wersja. Prawdziwą świadomość mag po raz pierwszy w życiu doznaje podczas Konwersacji ze swoim Aniołem i to o jej rozwijanie tutaj chodzi. Warto też zauważyć, że takie ładowanie się akashą to też w pewnym sensie integrowanie samego siebie ze swoim znaczeniem, czyli swoją Wolą. Wymaga to sporej pokory i umiejętności poddania się czemuś wyższemu. Jest jednak różnica między samoofiarowaniem a opętaniem. A właśnie to drugie może nastąpić, gdy wypełnione akashą ciało zostanie pozbawione świadomości jego operatora, o czym była już mowa w kształceniu ciała kroku poprzedniego.

Po zdobyciu wprawy w poprzednim ćwiczeniu można przejść w końcu do głównej pracy, czyli opanowania elementów. Praktyka jest prosta i wygląda niemal tak samo, jak poprzednio, z tą różnicą, że podczas wdychania akashy impregnujemy ją życzeniem zdobycia całkowitej kontroli nad czterema żywiołami. Przy czym, Bardon przypomina tutaj, że zupełnie wszystko w świecie dzieje się z pomocą tych elementów i należy w tym miejscu o tym pamiętać. Nie można sobie ich zbyt konkretnie wyobrażać, bo wtedy sami się ograniczymy. To, nad czym chcemy tutaj zapanować to wszystkie cztery pierwiastki, jakie składają się na kreację rzeczywistości. Jest to bardzo istotne, bo gdyby ktoś pracował z jakimś innym systemem, gdzie podstawowych sił jest np. sześć, to musiałby skupić się na sześciu i ani jednej mniej. Zrozum, że musisz panować nad każdym jednym aspektem Wszechświata, niezależnie od tego, ile ich jest według twojego wyznania.

Powyższa praktyka przypomina trochę afirmację (a więc należy pamiętać o jej zasadach, np. wyrażaniu woli w formie dokonanej) – i rzeczywiście jest to jej wyższa forma. Różnica jest taka, że tutaj mamy do czynienia ze znacznie silniejszym narzędziem. Spowodowane jest to tym, iż impregnowana akasha jest zgromadzona w konkretnym obszarze i oddziałujemy na niego bezpośrednio. Rozwija to zatem umiejętność pracy z eterem (wykształconą w krokach poprzednich). Warto jest pamiętać, że można w ten sposób wpływać nie tylko na przedmioty materialne, ale też na idee, w tym np. na Karmę. Dlatego Bardon zachęca tutaj adepta do uszlachetniania swojego charakteru. Oczywiście, owa szlachetność jest subiektywna i zależy całkowicie od Woli jednostki. Każdy mag na tym etapie poznał przynajmniej częściowo swoje znaczenie, więc nie trzeba tutaj wiele dodawać. Opowiem jednak o pewnym zjawisku, które zdarza się u praktyków innych systemów.

Od czasu do czasu spotykam osoby, które przeszły doświadczenie Wiedzy i Konwersacji Świętego Anioła Stróża, lecz pomimo długiego czasu od tego wydarzenia, nadal nie znają swojej Woli. Trzeba tutaj nadmienić, że wynika to z niezrozumienia tego, czym ta głębia jest. Otóż nie powinno się oczekiwać, że świetlista, człekopodobna postać ze skrzydłami dosłownie zleci z niebios i wręczy magowi listę rzeczy do zrobienia (choć może się tak zdarzyć). Nie. Wola zwykle jest dyktowana w sposób intuicyjny, na poziomie idei. Odbywa się to raczej w formie uzyskania silnego przekonania o kierunku swojej drogi. Jeśli ktoś tego nie doświadczył, to są dwie opcje: Tylko wydawało mu się, że przeszedł Konwersację, a tak naprawdę doznał jedynie harmonii elementów i nie zrobił kroku w przód, ku krystalizacji swojej osobowości. Łatwo jest to rozpoznać po tym, że nie pojawiła się absolutna pewność o tym, kim się jest i dokąd się zmierza. Druga opcja to wysoka dojrzałość adepta. Jak omówiliśmy w kształceniu ducha, im większy rozwój mentalny maga, tym mniej uwagi poświęca mu jego Anioł. I tak samo tyczy się to jego Woli – nie jest ona szczególnie uwidaczniana, bo najprawdopodobniej ta osoba od samego początku wiedziała już, co jest dla niej dobre. Często z resztą bywa tak, że uczeń uświadamia sobie, iż cały czas robił to, co powinien i musi po prostu kontynuować swoją pracę.

Wyżej opisane praktyki są w istocie dość proste i przejście ich to kwestia od kilku dni, do kilku tygodni. Wszystko zależy od maga i jego poświęcenia w poprzednich krokach. To, co jest w tym rozdziale najbardziej kłopotliwe, to to, co następuje: rytuały. Bardon zaleca stworzenie łącznie aż szesnastu rytuałów odnoszących się do kontroli 4 elementów w 2 formach (pozytywnej i negatywnej, czy też inwokacyjnej i odpędzającej) i na 2 płaszczyznach – astralnej i fizycznej. To znaczy, że akumulację i rozpuszczenie energii każdego z żywiołów do stopnia skondensowania psychicznego oraz materialnego należy przypisać do osobnego rytuału. W kroku czwartym omówiliśmy ich tworzenie, a także analogię elementów. Korzystanie z tych instrukcji nie jest jednak konieczne – na tym etapie mag powinien być w stanie wynaleźć własne metody dzięki konsultacji ze swoim Geniuszem. W wyniku pracy z akashą, utworzenie tylu rytuałów będzie oczywiście dużo prostsze, niż gdy adept dopiero zaczynał tę praktykę, aczkolwiek i tak może to zająć do kilku miesięcy.

Teraz kilka słów o alternatywach. Wspominałem już o tym wielokrotnie, ale nieco rozwinę temat. Kluczowa praktyka tego kroku, tj. opanowanie czterech elementów poprzez piąty, ma miejsce we wszystkich prawdziwych systemach magicznych, choć przybiera często odmienne postaci. W średniowiecznych grimuarach, za sprawą rozprzestrzeniającego się Chrześcijaństwa, często bywało to ujmowane w ramach pętania demonów z pomocą Mocy Bożej, co w późniejszych czasach doprowadziło do powstania słynnych traktatów, jak Klucze Salomona czy „Księga Świętej Magii Maga Abramelina”. W „Testamencie Salomona” znajdujemy metody, które pozwalają na odcięcie się od wpływów jakiegoś demona lub wykorzystanie jego mocy dla własnych celów. W późniejszej „Goecji” rozwinęło się to do 72 duchów o konkretnych specjalizacjach. Trzeba tutaj jednak pamiętać, że to wszystko możliwe jest jedynie dzięki połączeniu z Boskością.

I tutaj w grę wchodzi system Abramelina. Jego pierwsza część tyczy się osiągnięcia Konwersacji ze swoim Aniołem, po czym w drugiej należy spętać czterech piekielnych władców: Szatana, Lucyfera, Lewiatana i Beliala. Są to oczywiście formy mające symbolizować pierwotne siły, czyli elementy (kolejno: ogień, powietrze, woda i ziemia), w ich chaotycznym aspekcie. Następnym krokiem jest zrobienie tego samego z ośmioma książętami, co jest odpowiednikiem spolaryzowanych czterech żywiołów. Później dochodzi ponad 360 różnych mniejszych istot (które odpowiadają mieszkańcom strefy oplatającej Ziemię w „Praktyce Magicznej Ewokacji” Bardona). W grimuarze Abrahama nie znajdziemy konkretnych instrukcji, ale pasjonat tego modelu może zerknąć po przykładowe instrukcje do „21st Century Mage” Newcomba. Osobiście przyporządkowałbym władców piekielnych do elementów w nieco inny sposób (patrz wyżej), ale to bardzo indywidualna kwestia, więc i tak polecam tę metodę wszystkim zainteresowanym. Jeszcze inną, nieco prostszą i bardziej uniwersalną wersję tego rytuału można także znaleźć również w „Nowym Hermetyzmie”.

Spirytystyczna wizja tej duchowej procedury przeniknęła też do prac Johna Dee i jego systemu magii enochiańskiej. Tam, anioły służebne, mające czteroliterowe imiona, dzielą się na bardziej podstawowe aspekty – tzw. kakodemony („niegodziwe anioły”), o imionach dwuliterowych. W latach późniejszych, adepci Zakonu Złotego Brzasku zinterpretowali system Dee i powiązali wszystko z odpowiednimi żywiołami (patrz Liber 84 Crowleya). I tak każdy z aniołów służebnych posiada w swojej nazwie po jednej literze dla każdego elementu, natomiast każdy kakodemon – dwie litery na znak dwóch przeciwnych biegunów. W tym systemie dziełem maga jest pętanie i łączenie kakodemonów (z użyciem odpowiedniego aspektu pierwiastka eteru) w anioły służebne, aby stały się kontrolowaną przez maga siłą. Na temat magii enochiańskiej polski czytelnik informacje znajdzie w książce „Magija Enochiańska” Duquette’a lub e-booku Fr. L.V.X. O pracy z kakodemonami w tej chwili nie ma zbyt wiele dostępnych publicznie informacji, natomiast w języku angielskim trochę napisał na ten temat Benjamin Rowe. Niedawno została także opublikowana książka „Enochian Magick in Practice” Fr. Yechidah, gdzie znajduje się praktyczny opis metody pętania kakodemonów.

Poza tym, co zostało już napisane, głównym celem maga na tym etapie jest po prostu spełnianie swojej Woli. Koniecznym jest tutaj uświadomić sobie, że przejawia się ona we Wszystkim i w związku z tym, jest wszechmocną siłą, czyli jest tym samym Prawem, co Wola Boża, a więc i mocą, która doprowadza do Stworzenia (patrz Liber 370). Każdy człowiek ma własną Wolę, ale nikt nie ma takiego samego przeznaczenia, więc nigdy nie dochodzi do żadnego starcia czy konfliktu między nimi. Prawdziwy mag osiąga więc kontrolę, która może sprawiać wrażenie panowania nad innymi ludźmi. Taka osoba nigdy się zatem nie angażuje w żadne potyczki, gdyż nie widzi takiej potrzeby. Adept musi to koniecznie zrozumieć, aby przejść dalej w rozwoju. Z taką wiedzą uczniowi uda się szybko osiągnąć postęp, a wszelkie trudności pokona bez większego wysiłku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: