Krok 5 – Magiczne Kształcenie Ciała

Otwierając niniejszego bloga zdefiniowałem magię jako zdolność świadomego wykorzystywania praw Wszechświata tak, aby osiągnąć pożądany skutek. Magiem nazwać można więc osobę, która osiągnęła Wiedzę i Konwersację Świętego Anioła Stróża, czyli stała się świadoma swojej Woli, sprawiając, że całe jej życie jest magiczne. Owa definicja potwierdza się tutaj w słowach Bardona, odnośnie tego, czym różni się mag od spirytysty – świadomością i świadomą kontrolą wywoływanych zjawisk. Aby STAĆ SIĘ magiem, koniecznym jest zatem uzyskanie tej zdolności i na tym skupimy się w następującym rozdziale w odniesieniu do komunikacji ze światem „po drugiej stronie”.

Zadaniem adepta w tym kroku jest uzyskanie zdolności pasywnej komunikacji z niewidzialnym światem. By się do tego przygotować, należy zacząć od odpowiedniego przygotowania swoich dłoni, które posłużą za medium, czyli pośrednie narzędzie komunikacji. Pierwsze ćwiczenie opiera się na ładowaniu ich energią witalną i impregnacją życzeniem kontroli. Rawn Clark świetnie opisał w swoim komentarzu kwestię zmyślnego i bezwiednego skurczenia mięśni i polecam się z tym zapoznać. Tutaj skupimy się na kwestii „działania”, którą adept musi sobie w tym miejscu uświadomić. Praktyka przygotowawcza tego kroku ma być bowiem wstępem nie tylko dla – co bardzo łatwo zauważyć – projekcji astralnej, ale i dla – co już trudniej przychodzi – działania ze świadomością Ducha (więcej o tym w kroku szóstym).

W rzeczywistości, człowiek jest wszechmocnym Bogiem. Jako istota wcielona, jest jednak ograniczony. Skurczony atrybut Boskiej wszechmocy przejawia się we wszystkim w trzech postaciach: świadomości, woli i energii. Jak ustaliliśmy już wcześniej, wszystko jest świadomością, więc jakakolwiek zmiana jest jej przemianą. Żeby natomiast wywołać to przemieszczenie z jednego stanu w drugi, konieczna jest wola, która determinuje cel/drogę tej przemiany oraz energia – „paliwo” pozwalające na odbycie tej „podróży”. Kontemplacja nad tym jest kluczowa dla tego ćwiczenia. Świadomością jest oczywiście Akasha, do której zamierzamy przenieść naszą dłoń, czyli jest to „przestrzeń”, w której dokonywana jest zmiana. Za energię do realizacji stosujemy w tym wypadku silnie skompresowaną, uniwersalną energię witalną. Wolą jest natomiast życzenie kontroli wybranej części ciała z pomocą samej siły woli (reprezentowanej u człowieka poprzez wyobraźnię). Uświadomienie sobie tego jest celem pierwszego ćwiczenia. Jego praktyczny opis jest bardzo prosty i zrozumiały, więc sobie go podaruję. Intelektualne zrozumienie tego procesu jednak nie wystarczy, więc musisz mimo wszystko przećwiczyć przynajmniej kilka razy (do skutku) ruszanie dłońmi samą wolą.

Kolejne ćwiczenie to drobna lewitacja, powodowana poprzez akumulację elementu powietrza i jego atrybutu lekkości. Znów, nie trzeba niczego powtarzać, każdy, kto doszedł do tego momentu, bez problemu sobie poradzi. Warto tylko wspomnieć, że Bardon tutaj po raz kolejny opowiada o tym, co jest możliwe, czyli osiągnięcie pełnej lewitacji poprzez pogłębianie tego ćwiczenia. Ale nie jest to celem tego kroku, ba, w tym rozdziale w WdH napisane jest nawet: „Na tym poziomie naszego rozwoju powinniśmy być zadowoleni samym poruszaniem dłońmi i palcami przy pomocy swojej woli.” Kolejna jest praktyka eksterioryzacji, której opis jest tak samo oczywisty. Co jednak jest tutaj bardzo istotne, a dla niektórych niewidoczne na pierwszy rzut oka, to fakt, że te trzy ćwiczenia są jedną sekwencją, tworzącą „przygotowanie do pracy”. To znaczy, że gotową do przejęcia przez ducha dłonią nie jest tylko eksterioryzowana dłoń, ale i zelżona skompresowanym w niej elementem powietrza oraz impregnowana życzeniem („kontrolowania jej nie siłą mięśni, lecz samą siłą woli”).

Czyli, żeby nie było niedomówień, przygotowanie wygląda tak:
1. Akumulacja energii w dłoni i impregnacja życzeniem „kontrolowania jej siłą woli”.
2. Akumulacja energii żywiołu powietrza i wypełnienie dłoni atrybutem lekkości. Lewitacja z użyciem siły woli.
3. Wyjęcie z fizycznej dłoni jej mentalnego odpowiednika poprzez wyobraźnię.

Taka lewitacja wbrew pozorom nie jest wcale trudna i większości osób na tym etapie praktyki udaje się to w pewnym stopniu już po kilku próbach. Nawet, jeśli ktoś stosuje inne metody, to warto spróbować, aby sobie uświadomić, że taka możliwość istnieje. Wraz z praktyką to wszystko stanie się oczywiście jeszcze prostsze, a dzięki pogłębianiu ćwiczenia eksterioryzacji uda się w końcu wyjąć z materialnej powłoki nie tylko duchową część, ale i astralną, a także utrzymać ten stan dłuższą chwilę (minimum to 5 minut, ale im dłużej, tym lepiej). Wtedy praktyka ta jest ukończona i można przejść do komunikacji z istotami duchowymi. Ważne jest tutaj, że adept dochodząc do tego momentu powinien już być po pierwszym kontakcie ze swoim Świętym Aniołem Stróżem, tj. po udanym wejściu do swojego punktu głębi (patrz kształcenie Ducha), czego umiejętność jest wymagana do skutecznej praktyki pasywnej komunikacji. Bez tego ani rusz. Jeśli więc opanujesz te ćwiczenia, ale dalej będziesz się męczyć z treningiem mentalnym, to po prostu pogłębiaj je, np. ekterioryzując jednocześnie obie dłonie, a nie tylko dominującą. Praktyka ta poprowadzi w końcu do miejsca, gdzie mag będzie w stanie opuścić całe ciało, co względem pasywnej komunikacji pozwala na magiczny stan opętania. Praktyka ta jest jednak użyteczna tylko w grupie – nie nadaje się dla samotnego praktyka, więc wstrzymam się od dalszych rozważań na ten temat.

W rozdziale duchowym, Bardon wspominał o innych możliwościach prawdziwego duchowego medium, tj. modlitwie, śpiewie, tańcu i innych podobnych praktykach indukujących magiczny trans. Dla adepta WdH na tym etapie istnieje też inna opcja. Spontaniczne przeniesienie świadomości do punktu głębi jest bowiem łatwo dostępne również poprzez ćwiczenie harmonizacji elementów z kształcenia Duszy kroku czwartego. Równowaga czterech żywiołów w Duszy po prostu naturalnie prowadzi do odsłonięcia piątego – pierwiastka Akashy. Na tym prawie oparta była praca z Aniołem Stróżem na piątym stopniu w Złotym Brzasku i tak samo na tym oparł się Crowley tworząc wspominany już kilkukrotnie „Liber Samek”. Dlatego też innym dobrym wyjściem na początku pracy z tym krokiem może być zastosowanie się do tego przed praktyką pasywnej komunikacji (jak i poprzedzać tym ćwiczenie samego wchodzenia w punkt głębi).

O tym, że eksterioryzowana część ciała staje się „widoczna” w Akashy pisał już Rawn Clark, ale pozwolę sobie nieco wtrącić, gdyż strasznie często rodzą się tu nieporozumienia. Bardon używa tutaj wielokrotnie terminu „czwarty wymiar”, co kojarzy się ludziom błędnie z rozszerzeniem naszych fizycznych trzech wymiarów. Jednak, jak wcześniej już omawialiśmy, Akasha istniała/istnieje „przed/poza” trzema wymiarami, więc bardziej pasowałoby do niej określenie „zerowy wymiar”. Owe zero lub Nic jest z kolei jednocześnie Wszystkim. Dlatego też, gdy „opróżniamy” jakąś część ciała z jej ciał subtelnych, to tak, jak gdybyśmy połączyli ją z Akashą, ponieważ doprowadzilibyśmy ją do pierwotnego „pustego” stanu, gdzie nie istnieje żadna materia pośrednia. Jednocześnie, powstała w ten sposób „próżnia” powoduje, że łatwo może zostać ona zajęta przez cokolwiek z tego Wszystkiego, które jest w Niczym. Głębsze znaczenie tego wszystkiego odkryje się przed magiem na drodze rozwoju, tutaj istotne jest dla adepta, by nie wyobrażał sobie punktu głębi i Akashy jako miejsc lub płaszczyzn, gdyż są to bardziej „stany świadomości”, będące tak poza jakąkolwiek przestrzenią, jak i jakimkolwiek czasem.

Ciekawostką może być natomiast, że w podobny sposób można do czwartego wymiaru przenosić różne zmysły i w ten sposób powodować nawet u innych, niewytrenowanych magicznie osób wrażenia duchowe. Przykłady takich praktyk omówimy w kolejnych krokach.

Jako podstawowe narzędzie do kontaktu Bardon sugeruje wahadełko zrobione z jakiegoś małego (najlepiej metalowego) obiektu na jedwabnej nici, choć faktycznie może być z jakiegokolwiek materiału – nawet plastikowa żyłka się nada (magiczne właściwości jedwabiu omówimy w kroku siódmym). Po jego skonstruowaniu należy zabrać się za praktykę:
1. Przywiązanie wahadełka do palca, ułożenie całego przedramienia na stole.
2. Akumulacja energii witalnej w dłoni, impregnacja życzeniem (jw.) i rozpuszczenie ładunku.
3. Akumulacja elementu powietrza i koncentracja na lekkości.
4. Podniesienie (siłą woli) dłoni z przywiązanym wahadełkiem do pozycji, aby zwisało ono na wysokości około 2-3cm nad stołem.
5. Eskterioryzacja duchowej i astralnej dłoni, tj. przeniesienie fizycznej dłoni do „czwartego wymiaru”
6. Przeniesienie świadomości do własnego punktu głębi.
7. Wysłanie w eter prośby do swego Świętego Anioła Stróża, aby ukazał się poprzez magicznie przygotowaną dłoń.
8. Rozmowa.

Bardon zaleca, aby w pierwszych kontaktach wypytywać Anioła Stróża głównie o informacje na jego temat. Adept musi być jednak przygotowany na to, że nie może dowiedzieć się wszystkiego na jego temat. Winien więc pytać przede wszystkim o to, czy ów opiekun chce kontaktu z nami. Jest to bardziej forma testu, gdyż w istocie nigdy nie odpowiedziałby „nie”. Wahadełko daje tylko możliwość uzyskiwania prostych odpowiedzi typu „tak” lub „nie”, dlatego po dwóch/trzech udanych próbach proponuję przejść do lepszych form kontaktu, jak np. tabliczka z literami (na wzór spirytystycznej tabliczki OuiJa), która pozwoli na komunikację wyższej jakości. Można ją zrobić wypisując litery na gładkiej drewnianej desce, albo po prostu na kartce papieru, którą następnie przykrywa się przeźroczystą szybą. Im mniejsze tarcie, tym lepiej. Naprawdę dobrym pomysłem jest także wypoziomowanie stołu, na którym tabliczka ma się znaleźć. Osoby nie mające w domu tradycyjnej poziomicy, mogą pobrać do tego odpowiednią aplikację na smartfona.

To pozwala adeptowi także na konkretniejsze pytania, a zatem i bardziej rzetelne sprawdzenie, czy ma do czynienia z prawdziwie duchową inteligencją, a nie tylko swoją podświadomością. Jednak, jak wspominał Bardon, istoty w czwartym wymiarze są „zdezorientowane” względem płaszczyzny fizycznej, więc pytania o fizyczne miejsca i okresy czasowe nie jest najlepszym sposobem. Świetnie (szczególnie względem Anioła Stróża) spisuje się natomiast kabała numeryczna (patrz Liber 418, Liber 500), jako metoda bardziej symboliczna. Przede wszystkim jednak, najlepszym dowodem na autentyczność przewodnika jest skuteczność podawanych przez niego informacji (np. instrukcji magicznych ćwiczeń).

Jeszcze lepszą metodą pasywnego kontaktu jest praktyka przypominająca słynne pismo automatyczne. Paradoksalnie jednak, gdy adept rozwinie swoje zdolności do tego stopnia, takie narzędzia przestaną mu już być potrzebne. Bardon wspomina tu o trzech rodzajach medialnego pisania. Nazywa je tutaj „metodami” choć faktycznie są to bardziej formy, w jakich to duchowe istoty mogą objawiać się magowi, na co on wielkiego wpływu nie ma, więc nie są to „techniki” do wykorzystania. U większości osób pewnie dominować będzie druga forma, czyli inspiracyjna. Poprzez jej ciągłe praktykowanie, mag wykształci w końcu zdolności do telepatycznego porozumiewania się z istotami bez żadnych mediów. Jest to naturalną konsekwencją tego typu praktyk i dobrze jest do tego dążyć, bowiem pozwoli to magowi na kontakt z Aniołem Stróżem w dowolnym miejscu i czasie, a także za pośrednictwem właściwie czegokolwiek (i kogokolwiek).

Dobrze by było tutaj wspomnieć, że kontakt z Aniołem Stróżem różni się od komunikacji z innymi istotami. Choć można mu zadawać różne pytania i rozmawiać z nim jak zewnętrzną istotą, to w rzeczywistości jest on tylko przejawem naszej Wyższej Jaźni. Choć może on objawiać się jako osoba żyjąca wcześniej na Ziemi, to wciąż jest to tylko maska, pod którą znajduje się nasza nadświadomość. Dlatego też mag może mieć problemy z poznaniem szczegółów z życia swojego przewodnika. Będąc w tej roli po prostu nie jest dla niego właściwym udzielać tego typu informacji, jeśli nie pomogą one jego podopiecznemu w rozwoju. Dlatego ważniejsze jest zadawanie pytań odnośnie swojej Woli i tego, jak należy ją spełniać. Przy czym, odpowiedzi mogą niejednokrotnie wydać się niedorzeczne i nielogiczne na pierwszy rzut oka. Świetnym przykładem może być tutaj słynny incydent z zamianą żon, jaki miał miejsce przy otrzymywaniu systemu magii enochiańskiej przez Johna Dee i Edwarda Kelleya. Porady przewodnika mogą też wydać się strasznie trywialne. Magowi może wydawać się zupełnie niezrozumiałe, jak do jego magicznego rozwoju ma się wyjście z psem na spacer o innej porze, albo pójście do innej restauracji niż zwykle, ale ostatecznie wszelkie wątpliwości zostaną rozwiane. Jeśli więc na początku praktyki upewnisz się już co do prawdziwości swojego Anioła Stróża, nie wahaj się mu zaufać i słuchać jego wskazówek w przyszłych kontaktach, jakiekolwiek by one nie były. Pamiętaj też, że nie będzie kazał ci on nigdy zrobić czegoś wbrew twojemu sumieniu, wszak TO ON jest jego głosem.

Co do komunikacji ze zmarłymi – na końcu tego rozdziału Bardon napisał:

Pasywna komunikacja ma służyć tylko jednemu celowi: dowiedzeniu istnienia innego świata i przekonaniu ucznia o tym fakcie, gdyż jest to świat, do którego wszyscy wejdą i będą w nim żyć po odejściu z tej płaszczyzny fizycznej, trójwymiarowego świata.

Mag na pewno będzie chciał się dowiedzieć, która z istniejących teorii jest prawdziwa. Niebo i piekło? Reinkarnacja? A może istnienie jako duchy tutaj, na płaszczyźnie fizycznej? Powyższe słowa Bardona są bardzo sielankowe, dlatego sądzę, że trzeba tutaj rzucić kilka zdań na temat śmierci z hermetycznego punktu widzenia. Jest to trochę rozczarowujące, ale tak naprawdę po śmierci wcale nie stajemy się „mądrzejsi”. Nasza ograniczona świadomość doznaje szeregu doświadczeń, które uwalniają ją od pewnych granic, ale w dalszym ciągu świadomość ma te same ograniczenia. Czyli, pomimo tego, że po śmierci wracamy do Jaźni Indywidualnej (Tifaret), to mając świadomość ziemską możemy tego w ogóle nie zauważyć i nie zrozumieć. Powrót do Jaźni Indywidualnej dla nieświadomego człowieka może się objawić np. jako rozmowa z jakimś bóstwem, w które wierzy, a które powie mu o jego misji, którą musi spełnić, ponownie wcielając się na Ziemi. Co więcej, wszystkie te „doświadczenia” będą ograniczone czasem i przestrzenią, tak jak sama fizyczna świadomość. Człowiek zrozumie owe polecenie reinkarnacji jedynie „podświadomie”, podczas gdy jego świadomość, jak za życia, tak i po śmierci, będzie śniła swój sen, wszystko odbierając symbolicznie.

Hermetyk wie, że żadna z popularnych wizji życia pozagrobowego wcale nie wyklucza innych. Współistnieją one na różnych poziomach i są całkowicie zależne od dojrzałości człowieka. I teraz tak:
– Jeśli za życia nie osiągnie się świadomości wyższej niż fizyczna, to taką samą świadomość zachowa się po śmierci i tak samo będzie się błądzić po świecie materialnym, wykonując te same czynności, nie zdając sobie sprawy, że już się nie żyje, ponieważ nie będzie się w stanie uwolnić od fizyczności. Będzie to trwać tak długo, aż pojmie się swoją sytuację.
– Jeśli człowiekowi uda się wynieść wyżej, do świadomości astralnej, to po śmierci doświadczy wędrówki w jakieś mistyczne miejsce, w zależności od tego, w co wierzy (a co wynika z jego dojrzałości), w którym będzie musiał uwolnić się od emocji i rozpuścić ciało astralne. Przykładowo, Chrześcijanin będzie mógł trafić do piekła, jeśli będzie przepełniony negatywnymi emocjami. Opcji jest nieskończenie wiele.
– Jeśli człowiek pokona emocje, ale nie uda się mu pozbyć indywidualności (nie wyczerpie swojego potencjału), to trafi znów do jakiegoś „miejsca”, w zależności od wierzeń (dojrzałości), gdzie dokona ponownych kalkulacji, po czym wybierze odpowiednie ciało i tam wcieli się w nie na nowo, aby dalej spełniać swoją Wolę. U mniej świadomych ludzi religijnych może się to objawić jako wizja czczonego bóstwa. Dla maga będzie oczywiste, iż jest to rzeczywiście kontakt ze Świętym Aniołem Stróżem.
– Jeśli człowiek zapanuje nad wszystkimi trzema aspektami, ciałem, Duszą, i Duchem, ale nie dopełni Wielkiego Dzieła za życia, to wcieli się w ciało, które mu na ukończenie go pozwoli (tj. które będzie znajdywać się w takich warunkach, aby miał swobodę wierzeń, miejsce i czas na praktykę, a także by odpowiednio ukształtował osobowość).
– Jeśli za życia osiągnie Boskość, nie będzie musiał się już reinkarnować. Oto prawdziwe Niebo, Nirwana itp.

Podsumowując, gdybyś miał/a się reinkarnować ponownie, to Twoja świadomość miałaby dokładnie ten sam poziom dojrzałości. Śmierć nie zmienia niczego, poza ciałem, zatem niezależnie od tego, jak długo ktoś będzie się reinkarnował, może nigdy nie dojść do oświecenia, jeśli nie podejmie się odpowiedniego duchowego treningu (przy czym, śmierć i/lub tzw. NDE mogą zostać wykorzystane jako formy mistycznych praktyk). Jeśli z kolei czas nie ma znaczenia, to najodpowiedniejszym momentem na rozpoczęcie praktycznej magii jest zawsze TERAZ. Magowi nie grozi jednak reinkarnacja. Nawet jeśli jakimś cudem, pomimo dojścia do tego etapu, zdarzyłoby mu się umrzeć, to po śmierci zachowałby swoją unię z Aniołem Stróżem i w następnym wcieleniu gwarantowane miałby oświecenie (samo doświadczenie miałoby natomiast bardziej bezpośrednią naturę, gdyż im wyższa dojrzałość, tym mniej symboliczne są doznania „po drugiej stronie”). Odtąd nie ma już odwrotu. Pomimo tej wiedzy, mimo wszystko zalecam każdemu, aby nie ufał mi na słowo i skonfrontował to wszystko w praktyce.

Na koniec parę słów o alternatywnych metodach prowadzenia komunikacji z Aniołem Stróżem. Przede wszystkim, należy pamiętać, że nasz przewodnik jest naszym głosem sumienia, naszym głosem intuicji. Odpowiednie do kontaktu z nim są zatem wszelkie formy dywinacji, jak I-Ching, Tarot, czy runy. Wystarczy po prostu zachować świadomość tego, że odpowiedzi uzyskane podczas tego typu aktów pochodzą od naszej nadświadomości, a nie podświadomości (jak powszechnie się uważa). Jeśli adept prowadził dziennik snów, to na tym etapie bez problemu powinien być w stanie skontaktować się z Aniołem Stróżem poprzez sen, co można osiągnąć jakimś prostym rytuałem, modlitwą, czy nawet zwykła prośbą o to, aby ukazał się we śnie, lub w inny (symboliczny sposób) zilustrował odpowiedzi na pytania. Jeśli zaś ma bardzo rozwiniętą wizualizację i zdolność ścieżkowania nie sprawia mu problemu, to może też odnaleźć przewodnika w ten sposób, czego szczegóły czytelnik znajdzie w książce „Inner Guide Meditation”.

Odpowiem też jeszcze na jedno pytanie: Czy ten cały Anioł Stróż jest potrzebny – nie można dojść do oświecenia bez tego? Otóż, jak najbardziej jest to możliwe. Na wschodzie, w duchowych szkołach funkcję przewodnika przejmują fizyczni nauczyciele. Uczeń poświęca wtedy całą swoją uwagę naukom i osobie takiego guru i doznaje Wiedzy i Konwersacji w postaci interakcji z drugą osobą. Jest to jak najbardziej normalne i często ma miejsce również u samotnych praktyków magii na wyższych stopniach wtajemniczenia (więcej o tym w przyszłości). Przejście tego etapu w takiej formie jest oczywiście bardziej „pewne” niż praca z jakąś niematerialną istotą. Ale nasuwa się pytanie: Czy warto tracić czas na poszukiwania prawdziwego guru, kiedy cały czas mamy na miejscu Świętego Anioła Stróża? Można powiedzieć: A czy warto tracić czas na rozwijanie środków kontaktu z takim niematerialnym przewodnikiem? Zdecydowanie wynika to jednak z faktu braku doświadczenia. W rzeczywistości, Wiedza i Konwersacja nie jest niczym specjalnie wymagającym i jest wręcz na wyciągnięcie ręki. Całość tkwi w otwartości adepta, który musi przestać budować w głowie obraz tego doznania jako czegoś nieosiągalnego i po prostu się na to otworzyć. Jak mówi chrześcijańskie przysłowie: „Proście, a będzie wam dane!”

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: