Krok 5 – Magiczne Kształcenie Ducha

„Czyń swoją Wolę niechaj będzie całym Prawem.”

Głównym tematem magicznego kształcenia ducha kroku piątego jest tzw. „punkt głębi”. Podmiot ten jest tak skomplikowany i tak odległy przeciętnym ludziom, że jego wyjaśnienie będzie wymagać poruszenia sporej ilości tematów pobocznych. Zacznijmy od tego, czym jest punkt. Zwyczajny człowiek żyje w świadomości trójwymiarowej rzeczywistości zmysłów, gdzie każda z postrzeganych rzeczy posiada wysokość, szerokość i długość. Gdy jednak poprowadzimy linie, określające te trzy miary, w sposób aby się przecięły w jednym miejscu, otrzymamy punkt. Jeśli z trzech wymiarów odejmiemy długość, zostaną dwa: wysokość i szerokość. Dziś nietrudno jest to sobie wyobrazić, gdyż większość z nas grała pewnie kiedyś w gry komputerowe 2d. Co jednak, gdy odejmiemy jeszcze jeden wymiar?

W ten sposób zostaje nam pojedyncza linia. Dla człowieka perspektywa 1d jest już niewyobrażalna. Pójdziemy jednak o jeszcze jeden krok dalej i usuniemy pierwszy wymiar. Zostaje nam teraz ten punkt. Mała kropeczka, która nie ma żadnej miary – jest nieskończona. Jako bezprzestrzenna i bezczasowa, jest jednak pewnym punktem odniesienia, czyli musi coś znaczyć. Nasz pojedynczy punkt to zatem to, co Bardon nazywa „czwartym wymiarem” i, jak świetnie Rawn Clark zauważa, jest to właśnie „znaczenie”. Tego samego znaczenia próbowaliśmy się „domyślić” pracując w kroku czwartym z przenoszeniem świadomości. To samo znaczenie nadawaliśmy również gestom, tworząc osobiste rytuały. W tym kroku zadaniem adepta jest natomiast nauczyć się bezpośrednio postrzegać ową głębię, czyli wchodzić w „czwarty wymiar” – w punkt głębi.

Otworzyłem ten rozdział cytatem z „Księgi Prawa” – świętej księgi systemu zwanego Thelemą, stworzonego przez Aleistera Crowleya w wyniku tzw. „objawienia kairskiego”. Thelemici (tj. podążający za Thelemą) używają tego zdania (lub – w formie skrótu – liczby 93, będącej wartością słowa Thelema [Wola]) jako pozdrowienia, rozpoczynając nim wszystkie swoje rozmowy oraz dzieła własnej twórczości. Tym gestem chcą bowiem ukazać czytelnikowi, że cokolwiek zostanie powiedziane/napisane/itp. – jest Wolą uczestników dyskusji/twórcy i odbiorcy/itp. Ta pisana wielką literą „Wola” jest synonimem tego, co Bardon nazywa głębią/znaczeniem. Główną praktykę tego rozdziału można więc inaczej określić jako „poznanie swojej prawdziwej Woli”, co w systemie Crowleya następować ma w momencie doświadczenia zwanego Osiągnięciem Wiedzy i Konwersacji Świętego Anioła Stróża. Nim jednak przejdziemy do tego – kilka słów o Woli.

W dzisiejszych czasach bardzo popularne stały się hasła o „wolnej woli”. W praktyce wygląda to jednak daleko od ideału, o czym wszyscy dobrze wiemy. Hermetyk powinien przede wszystkim wiedzieć, że coś takiego jak „wolna wola” nie istnieje. Trzeba być skończonym idiotą, aby nie dostrzegać faktu, iż wyrażenie to przeczy sobie z samej definicji. „Wolna wola” ma bowiem oznaczać posiadanie wyboru we wszystkich kwestiach. Jednak, w rzeczywistości jest ona PRZYMUSEM dokonywania wyborów! Ludzie są ograniczeni do wybierania jednej rzeczy ponad inną. Nie mogą przestać – cały czas muszą coś „woleć”, nie mogąc pogodzić sprzeczności. Wydaje im się zatem, że są wolni, ale tak naprawdę, ich ciągłe zachcianki powodują kolejne zachcianki i tak też są zamknięci w błędnym kole nieustającej zmiany. „Wolna wola” nie różni się więc niczym od koncepcji przeznaczenia i Karmy (prawa przyczyny i skutku).

Zupełnie inaczej (a zarazem całkowicie tak samo) sprawa wygląda z pojęciem Woli. Owa Wola to w najprostszym przekładzie rola we Wszechświecie danego człowieka. Wszyscy dążymy do ukończenia Wielkiego Dzieła zwanego Stworzeniem i każdy z nas odgrywa w tej Sztuce swoją własną (W)Rolę. Oto jest nasze znaczenie, nasza głębia. Aby zatem móc działać odpowiednio do swojego „przeznaczenia”, musimy być w stanie zyskać świadomość swojej Woli i tego, jak inne rzeczy w niej wypadają. Trzeba tu jeszcze pamiętać o jednej ważnej rzeczy: Jak wspominałem w kroku poprzednim, ludzka wola jest określeniem dla ograniczonej części Bożej wszechmocy. I tak samo nie ma czegoś takiego jak jednostkowa Wola, która byłaby odrębna od innych. Tak naprawdę istnieje Jeden Plan, w którym wszystko jest ułożone idealnie na swoim miejscu.

Crowley użył do tego opisu słowa „Wola” nie po to, aby siać zamęt, lecz aby uświadomić ludziom, że żadna organizacja religijna czy polityczna nie ma monopolu na ich los – każdy powinien sam poznać swoje miejsce we Wszechświecie i działać według niego w wyniku swoich indywidualnych przemyśleń, a nie opierając się o słowa osób innych. Pasywny czytelnik może się teraz kłócić, że skoro to i tak to samo przeznaczenie, to co za różnica? Taka, że Wola (na tym poziomie) nie jest pojedynczym działaniem, lecz (względnie) długim procesem zmian. Coś, co w jednej chwili jest przeciwne twojej Woli, w drugiej może być z nią zgodne. Wielkie Dzieło polega na stopniowym wzroście samoświadomości, dlatego też wszystko cały czas pozostaje zmienne.

Można też się kłócić, że skoro przeznaczenie jest nieuniknione, to po co robić cokolwiek? Pytanie takie wynika jednak z niezrozumienia, że działa ono głównie w tle i na wielu płaszczyznach. Oglądając Sztukę nie myślimy przecież o tym, że ktoś ją wcześniej musiał napisać, prawda? Całość odbywa się na poziomie nieświadomym i tak też człowiek nieświadomie pobiera różne bodźce (mentalne, emocjonalne, fizyczne), które powodują, że zachowuje się tak, a nie inaczej. Tekst ten tak samo, jest wynikiem przeznaczenia, tak jak jego następstwa. Jeśli więc po jego przeczytaniu uznasz to – to dlatego, że tak miało być w tej chwili. Jeśli tego nie uznasz – to dlatego, że tak miało być w tej chwili. I – co więcej – niezależnie od wybranej opcji, w przyszłości wszystko to może się zmienić, bo wtedy tak będzie miało być. Po prostu w danym momencie coś jest konieczne dla człowieka i Wszechświata. Praktyk WdH wielokrotnie się już o tym przekonał, szczególnie przy introspekcji.

Po co zatem rozwijamy się magicznie? Gdyż tylko prawdziwy Mistrz Sztuki Magicznej, który dokonał Zjednoczenia z Bogiem, tj. który objął swoją świadomością nieskończoność, jest rzeczywiście wolny (albowiem pozbył się pożądania). Żeby przestać być pomiotem przeznaczenia, trzeba zrozumieć, że nie jesteśmy tylko jego częścią, a czymś większym. Do tej realizacji dojdziemy z kolei jedynie poprzez płynięcie z prądem owego losu – czyli działając zgodnie z własną Wolą. To ironiczne, ale aby uwolnić się od przeznaczenia, trzeba je po prostu spełnić – wyczerpać swój indywidualny potencjał. W tym miejscu jasne stają się dla adepta słowa Bardona, iż na najwyższym poziomie magia i mistycyzm są dokładnie tym samym.

Wydaje się być to strasznie ponurą wizją. „Nie na to się pisałem/am!” – możecie krzyczeć. Rzecz w tym, że nie jest to wcale takie złe, jak się wydaje. W rzeczywistości, gdy człowiek ujrzy swoje przeznaczenie podczas doświadczenia wyższego poziomu, ogarnia go radość, albowiem wszystko zaczyna w końcu mieć sens – przestaje się błądzić po omacku. „Jesteśmy kowalami własnego losu” – to prawda, ale na innym poziomie i w inny sposób, niż powszechnie się to rozumie. Istnieje powiedzenie, że Mistrz musi uwieść adepta wizją wolności, aby ten mógł ślepo przebyć niewolnictwo i na końcu być wdzięcznym, bowiem gdyby od razu pokazał mu Prawdę, natychmiast by się poddał, nie dając Drodze szansy. Słowa nie są w stanie wyrazić prawdziwego szczęścia, dlatego też może się błędnie wydawać, że doświadczenie, o którym piszę, dąży do smutku. Nie zamierzam nikogo oszukiwać, dlatego też zawiadamiam o tym otwarcie.

W tym momencie można się jeszcze wycofać. Jeśli więc nie zależy ci na Jedności, a chcesz dalej chodzić w koło samsary, dobrym wyjściem jest odpuścić sobie w tej chwili. Jednak prawdziwy mag nie dąży do zaspokajania chwilowych i nietrwałych zachcianek, a do wiecznego spokoju, czyli przebudzenia, ponieważ wie, że jest to nieuniknione. W tej chwili możesz nie być na to gotowa/y, ale przyjdzie taki czas. Ostrzegam o tym, gdyż (jak pisał Crowley) Osiągnięcie Wiedzy i Konwersacji Świętego Anioła Stróża inicjuje pęd – zaczyna się przeprowadzać proces oświecenia, którego nie da się zatrzymać – adept będzie iść już tylko w kierunku Otchłani, bez względu na wszystko.

Kilka słów o Konwersacji i samym Aniele Stróżu. Napisałem już wiele na ten temat w innych miejscach (patrz: Zrozumienie Jaźni Większych oraz Kilka słów o Konwersacji Świętego Anioła Stróża). W celu podkreślenia powtórzę jednak kilka rzeczy. Wiedza i Konwersacja jest stanem, w którym adept „spotyka się” ze swoim „prawdziwym ja”. Jest to wgląd w jaźń indywidualną, w Tifaret na Drzewie Życia. Anioł Stróż może ukazać się w dowolnej postaci i w jakikolwiek sposób – jest to całkowicie subiektywne. Może przyjąć postać osoby zmarłej, ufoludka, zwierzęcia czy czegokolwiek (może nawet zmieniać formę za każdym razem), ale nigdy nie pojawi się w kształcie, który zasiałby w magu jakieś złudzenia. Np. jeśli postać, którą bierzesz za Anioła Stróża, ukazuje się jako Jezus i mówi ci, że masz zadeklarować całemu światu ponowne przybycie Mesjasza, to coś jest nie tak. Oczywiście możesz zyskać wizję Chrystusa, a nawet misję „zbawiania świata”, ale nie należy rozumieć tego dosłownie (tak jak w ogóle całej tej legendy o Synu Bożym). Brak wewnętrznego i przenikliwego zrozumienia świadczy o popadaniu w iluzję.

Jak więc rozpoznasz, że to właśnie to? Ze względu na obiektywną naturę doświadczenia, zyskuje się absolutną pewność, że stało się to, co miało się stać (i stanie się to, co będzie miało się stać). Wszelkie wątpliwości znikają (przynajmniej na jakiś czas), bowiem zyskuje się wiedzę. Nie wiarę, pogląd, tylko wiedzę, że tak właśnie jest. Niemożliwe jest więc pomylenie tego doświadczenia z niczym. Innymi słowy, jeśli nie masz szczerej pewności, że ci się udało, to nie udało się. Co zabawne, zdarzają się przypadki, że ktoś osiągając Konwersację posiada wątpliwości odnośnie swojego wglądu, ale paradoksalnie, konfrontacja tych powątpiewań z rzeczywistością doprowadza jedynie do utwierdzenia w przekonaniu, że jednak mimo wszystko Konwersacja się dopełniła.

Innym charakterystycznym przejawem otrzymania tej inicjacji jest zrozumienie, na najniższym poziomie wyrażające się poprzez „wyrozumiałość” do ludzi (wszystko jest na swoim miejscu). Nie ma już więcej rzeczy dobrych i złych – każda sytuacja następuje zgodnie z Planem. Podobnie, zanika poczucie odrębności magii od życia codziennego. Początkujący adept widzi swoją praktykę jako „wykonywanie działań magicznych w pewnych momentach swojego życia”. Mag patrzy na to całkowicie odwrotnie – doświadcza życia jako tymczasowego elementu Wielkiego Dzieła Magii. Jeśli bowiem każde twoje działanie jest zgodne z Wolą, która dąży do spełnienia celu magicznej praktyki, to jak codzienne czynności mogą nie być magicznymi rytuałami? Na tym poziomie mag dosłownie jest Synem Bożym.

Ostatnia istotna rzecz – Święty Anioł Stróż nie jest zewnętrzną istotą. Początkowo jawi się on nam w taki sposób, ale jest to jedynie złudzenie, wynikające ze zdegenerowanej świadomości człowieka. Jako indywidualna jaźń potrzebujemy doświadczać siebie jako nie-siebie, aby w Konwersacji móc w końcu zrozumieć, że nie ma w tym różnicy i tak naprawdę wszyscy gramy w tym samym filmie. Dlatego też praktykę punktu głębi rozpoczynamy od zewnętrznych obiektów i osób, a kończymy na sobie. W ten sposób zdobywamy zrozumienie, że tak naprawdę nie ma wielu punktów – jest tylko jedna Akasha, w której istnieje Wszystko. Wchodząc do punktu głębi innej osoby wchodzimy tak naprawdę do tej samej Akashy, którą zwiedzamy we własnym punkcie. Po prostu skupiamy się na zdobyciu informacji na temat drogi innego indywiduum, ale to wciąż ta sama Sztuka, tylko osobna rola. Jak mawiali starożytni – „Bóg jest kołem (sferą), którego środek jest wszędzie, a obwód nigdzie” – każdy punkt jest więc środkiem.

Po osiągnięciu własnej głębi, zyskujemy stały kontakt ze Świętym Aniołem Stróżem, w który możemy wejść zmieniając zwyczajnie stan świadomości na frekwencję Akashy. Crowley nazywa to „Sanktuarium Ducha Świętego”, a w Kabale jest to Tifaret (Piękno). Stamtąd widzimy wszystko w innej, wewnętrznej perspektywie. Rawn Clark opisuje to jako wizję „z góry”, ale nie należy tego rozumieć zbyt dosłownie. Po prostu w tej chwili adept postrzega każdą rzecz, jaką robi, tak z miejsca bezpośredniego doświadczenia, jak i pozostając od tego odrębnym, jak gdyby był nie tylko aktorem, ale i doglądającym przedstawienia zza kulis reżyserem. To pozwala nam na kontrolę, aby wszystko szło dobrze i bez tarć. Bardon określa to świetnie nazywając „mentalną równowagą w odniesieniu do swoich życzeń”.

W odniesieniu do praktyki z akashą, zyskujemy też dodatkowe zdolności. Początkowo, stan ten będzie osiągany w głębokiej medytacji, ale z czasem będzie możliwe wejście weń w dowolnym momencie, co z pewnością da magowi możliwość głębokiego rozumienia zachodzących zjawisk i swojego miejsca w Naturze. Co więcej, mogąc przenosić do eteru i akumulować tam różne energie, możemy bezpośrednio oddziaływać na różne obiekty dużo szybciej i mocniej, niż z zewnątrz. Zdecydowanie skraca to wspomniane przeze mnie w kroku czwartym „462 powtórzenia” dla skuteczności rytuałów, impregnacji, afirmacji i konsekracji. Poprawia się też pamięć (w tym poprzednich wcieleń), rozwijają zmysły astralne i intuicja.

Bardon bardzo jasno opisał praktykę. Najpierw siadamy w asanie i koncentrujemy się na środkowym punkcie wybranego obiektu (przenosimy tam świadomość), tworząc wyobrażenie jego granic jako nieskończonych – jako granic Wszechświata. Taka wizualizacja jest jednak jedynie pomocą i na tym etapie nie jest raczej konieczna. Ćwiczymy to z zewnętrznymi rzeczami w takiej samej kolejności, jak było to podane w poprzednim kroku, przy przenoszeniu świadomości. Następnie, powtarzamy procedurę z naszą własną istotą, po czym z tego najmniejszego, centralnego „atomu” swojego bytu afirmujemy, że „Jestem centralnym punktem mojego ciała i stąd określam moc!” – innymi słowy, poprzez impregnację jednoczymy się ze Świętym Aniołem Stróżem i poznajemy swoją Wolę. Celem jest utrzymanie pięciu minut w tym stanie, ale Bardon wspomina, że tak naprawdę dojść trzeba do momentu, gdzie możemy wchodzić do punktu głębi bez przeszkód w dowolnym miejscu, czasie i sytuacji. Dlatego też należy tej praktyce poświęcić najwięcej uwagi.

Ważne jest, aby pozostać całkowicie otwartym i niczego nie oczekiwać. Wszystko, co dzieje się w tych praktykach następuje na poziomie idei. Postrzeganie „głębi” nie następuje z pomocą zmysłów, ani fizycznych, ani astralnych, ani jakichkolwiek innych. Wszystko odbywa się w sposób intuicyjny, dlatego też nie należy sądzić, że Anioł Stróż musi do nas koniecznie przemówić ludzkim głosem. Pamiętaj, że zaczynasz pracę z czymś, z czym nigdy wcześniej w życiu nie miałeś/aś do czynienia w bezpośrednim doświadczeniu. Wbrew temu, co sądzi wielu wanna-be magów, Akasha nie jest żadną astralną biblioteką w dosłownym sensie – jej kronik nie „czyta” się wzrokiem, jak książek na planie fizycznym. Znaczenie jest ponad czasem i przestrzenią, niemożliwe jest więc postrzeganie go z pomocą ograniczonego rozumu. Jak to wszystko naprawdę „wygląda”, nie jest możliwe do opisania słowami w sposób inny, niż metafory. Nie bierz więc niczego zbyt dosłownie.

Pod koniec tego rozdziału w WdH jest kilka słów o duchowych mediach. Domyślam się, że napomknięcie to ma na celu odróżnienie pracy ze Świętym Aniołem Stróżem od popularnych „channelingów” i innych spirytystycznych działań, do których mag nie powinien się zniżać. Jak wspomina też Bardon, „prawdziwe duchowe medium” może osiągnąć punkt głębi również poprzez praktykę modlitwy, śpiewu, medytacji lub pustki umysłu (choć nie daje to takiej kontroli nad tą „zdolnością”, jak ćwiczenia hermetyczne). Jest to niejako nawiązanie do Crowleya i uzyskania przez niego „Księgi Prawa”. W każdym razie, Wiedzę i Konwersację Świętego Anioła Stróża można osiągnąć na wiele sposobów. Jeśli chodzi o metody rytualne, sporo na ten temat napisał Crowley (patrz: „Liber Samek”, „AHA!”). Istnieje także grimuar niemieckiego Żyda na ten temat, z którego wielu współczesnych magów czerpie – „Księga Świętej Magii Maga Abramelina”. Inną dobrą metodą są pathworkingi po Drzewie Życia do sefiry Tifaret – praktyczne instrukcje znajdziesz w książce „Osiem Świątyń” Rawna Clarka. Konwersacja to w każdym razie bardzo indywidualna sprawa, dlatego też zachęcam do własnych badań.

Kończąc ten krok, adept w końcu STANIE SIĘ magiem. Będąc zjednoczonym ze swoim Aniołem Stróżem w końcu będziesz naprawdę godny/a tego miana. To jednak nie koniec Drogi – to dopiero początek.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: