Krok 4 – Magiczne Kształcenie Ciała

Wymaganiem podjęcia się kształcenia ciała kroku czwartego jest opanowanie akumulacji energii witalnej we wszystkich częściach ciała. Bardon powtarza, że poprzednie ćwiczenia fizyczne, jak eucharystia, magia wody, a nawet asana, mają być kontynuowane i pogłębiane. Tyczy się to także energetycznych prakyk, które należy wdrażać w życie codzienne jak najczęściej, tak aby zwiększać ich skuteczność aż do granic możliwości. Jednak jak wspominałem w jednym z poprzednich postów, „dodatek” nie jest wymagany dla kroku trzeciego – należy zacząć jego praktykę dopiero teraz, w kroku czwartym i opanować przed piątym. Został on opisany bardzo zrozumiale, dlatego też podaruję sobie komentowanie go – na tym etapie wszystko to powinno być jasne dla adepta. W tym poście skupimy się zatem na pojęciu rytuału.

Bardon o praktyce rytualnej mówi bardzo dużo, jednocześnie poświęcając jej niewiele miejsca, w wyniku czego powstaje mnóstwo nieporozumień odnośnie tego, co właściwie chciał przekazać. Przede wszystkim, próbuje on skonfrontować dwa podejścia: powszechne i własne. Robi to jednak w taki sposób, że można odnieść wrażenie ich zmieszania. Zacznijmy więc od zdefiniowania rytuału – jest to czynność lub zbiór czynności o konkretnym znaczeniu. Przeanalizujmy to głębiej. Mowa jest o „czynności”, a więc rytuałem jest rzeczywiste działanie – ruch ciała, gest. Druga część mówi natomiast o „znaczeniu”, czyli idei którą ów rytuał ma symbolizować. Bardon pisze: „To, co nie otrzyma lub nie nosi swojej nazwy, symbolu czy zewnętrznego znaku, nie posiada znaczenia ani wagi.” Innymi słowy, to MY – istoty świadome – nadajemy znaczenie wszystkim działaniom i rzeczom. Świetnie widać to na przykładzie pieniądza – czyli w gruncie rzeczy bezwartościowych papierków lub liczb na ekranach, które posiadają taką a nie inną wartość tylko dlatego, że ktoś tak powiedział, czyli nadał im znaczenie.

Powszechnie często błędnie wierzy się, że magia rytualna ma jakieś konkretne zasady, ustalone przez dawnych magów bądź nawet samą Naturę, bez przestrzegania których niemożliwe jest osiągnięcie sukcesu. Bardon sugeruje natomiast, że rytuał to tylko pomoc pamięciowa – to taki skrót. Poprzez częste powtarzanie, utwierdzamy pewne znaczenie czy ideę w akashy, skąd trafia do naszej podświadomości, przez którą wyzwala automatyczny skutek w momencie przeprowadzenia działania. Zupełnie jak ścieżka wydeptana przez las – początkowo przedzieranie się przez chaszcze wymaga nadprogramowego wysiłku, ale z czasem, stanie się rzeczywistą drogą na skróty i pozwoli oszczędzić na czasie. Nie ma zatem żadnej potrzeby uczyć się rozmaitych schematów magicznych kręgów czy gestów zawartych w różnorakich grimuarach. Wystarczy w zgodzie z własną dojrzałością i intuicją dobrać pasujące symbole, którym będziemy w stanie nadać wybrane znaczenie.

Wprawiony mag może zatem osiągnąć ten sam (lub lepszy) wynik z pomocą prostej czynności, jak pstryknięcie palcami, co zwykły czarownik lub teoretyk stosując wielogodzinne i niezwykle złożone ceremonie. Często bowiem spotyka się ludzi twierdzących, że „rytuały to tylko pomoce dla podświadomości maga”, ale niewielu rzeczywiście rozumie, co to znaczy. Powszechnie myśli się, że różne narzędzia, słowa i gesty mają „pomóc wejść w odpowiedni stan umysłu, by wpływać na podświadomość”. Prawda leży jednak w tym, że rytuały wyzwalają automatyczne podświadome reakcje. We współczesnej psychologii nazywa się to kotwicami. Taką kotwicą może być cokolwiek – wykonanie gestu, wypowiedzenie słowa lub zdania, zwizualizowanie symbolu itd. Zwyczajnie, nadaje się jakieś konkretne znaczenie, skojarzenie, jakiejś wybranej czynności i z czasem, poprzez powtarzanie, ów rytuał zacznie działać automatycznie, poprzez podświadomość. Jest to bardzo podobne do afirmacji, która „ładuje się” w dokładnie ten sam sposób (powtarzalność), lecz tutaj wyzwolenie zebranego ładunku energii następuje gwałtownie – w momencie wykonania wybranego działania.

Wśród „bardonistów” spotkałem się swego czasu z podejściem, że adeptowi Hermetyzmu Bardona „nie wolno wykonywać cudzych rytuałów”. Nie wiem, gdzie oni to w WdH wyczytali, ale to nie ma żadnego pokrycia z rzeczywistością. Jest tam wspomniane jedynie o „nieuleganiu wpływom innych” – czyli o zwyczajnej indywidualności, którą adept do tego etapu już wykształcił i o czym pisałem wcześniej. Co więcej, w rozdziale o ładowaniu talizmanów Bardon nawet zachęca maga do korzystania z rytuałów tradycyjnych, choć nie podaje na ten temat zbyt wiele informacji. Tak samo w „Praktyce Magicznej Ewokacji” czytamy, że ćwiczenia WdH mogą zostać zastąpione innymi. W tej samej książce, jest też co najmniej kilka istot, które uczą maga gotowych rytuałów w różnych celach. O licznych kabalistycznych formułach z „Klucza do Prawdziwej Kabały” chyba nie muszę wspominać. Nie ma więc żadnego powodu, aby twierdzić, iż „wykonywanie cudzych rytuałów jest złe”. Może być – ale to już inna historia.

W kilku miejscach spotykamy się ze słowami Bardona odnośnie kabalistycznej wagi liczby 462. Czytamy tam, że tyle właśnie razy należy przeprowadzić jakikolwiek rytuał, by stał się automatyczny, czyli aby utkwił w podświadomości i mógł zostać wykorzystany w pełni skutecznie w dowolnej chwili. Znaczenie tej liczby jest dosyć proste i łatwo zrozumieć to na podstawie schematu Drzewa Życia. 2 to liczba hebrajskiej litery Bet i ścieżki prowadzącej z Keter do Biny (a w innych systemach – z Keter do Tifaret; tak czy inaczej – z Akashy na płaszczyznę mentalną). 60 to liczba litery i ścieżki Samek, łączącej Tifaret i Jesod (świat mentalny i astralny). 400 to z kolei ścieżka/litera Tau wiążącej Jesod i Malkut (plan astralny i fizyczny). Innymi słowy, za każdym razem, gdy wykonujemy rytuał, „przenosimy go do akashy” (tworzymy w niej tzw. wolt, czyli ładunek energii z daną intencją). Aby zyskał on skuteczność na poziomie mentalnym – musimy wykonać go 2 razy; na poziomie astralnym – 2+60 razy; na poziomie fizycznym – 2+60+400 razy; razem = 462 powtórzeń. Tyle samo trzeba też do naładowania w fizycznym stopniu jakiegokolwiek talizmanu, magicznego narzędzia, czy afirmowanego życzenia – to dokładnie ta sama procedura. W jaki sposób dochodzi do owego „zagęszczenia”, tłumaczyłem już przy okazji omawiania czterobiegunowego magnesu w magicznym kształceniu duszy kroku 4.

Ważną rzeczą, jaką należy tu poruszyć, jest to, że Bardon nie mówi w tej lekcji o rytuałach związanych z elementami. Coś takiego można wysnuć z komentarza Rawna Clarka, co jednak jest całkowicie błędne. Adept nie zaczął jeszcze praktykować wysyłania elementów na zewnątrz, więc jak mógłby zakotwiczać tę procedurę już teraz? Tym zajmujemy się dopiero w szóstym kroku. Tu z kolei Bardon mówi o rytuale życzeniowym (który realizowany jest poprzez fluid elektromagnetyczny energii witalnej), tj. zorientowanym na jakiś konkretny cel – np. przypływ gotówki. Adept zostaje jednak pouczony, że mag powinien koncentrować się na rytuałach uniwersalnych, mogących zostać wykorzystanych na wiele sposobów. Przypływ gotówki na pstryknięcie palcami to zaprawdę kusząca opcja. Trzeba pamiętać jednak, że magiem nie zostanie osoba tracąca czas na drobne i tymczasowe zachcianki. Zapewnia się, że z czasem takie drobnostki będą realizowane łatwo i bez tego typu czasochłonnych praktyk. Na swój pierwszy rytuał proponowałbym więc ideę natychmiastowego osiągnięcia pustki umysłu, gdyż praktyka ta towarzyszyć magowi będzie do końca, warto więc mieć ją na wyciągnięcie ręki.

Wspomniany przez Bardona zostaje związek poszczególnych palców z odpowiednimi im elementami. Jest to bardzo przydatna wiedza, ale nie jest wymagane zastosowanie się do niej. To, że mamy tu opowieść o magach wykonujących rytuały z dłońmi w kieszeniach, nie oznacza, iż mamy robić to samo – przecież w WdH czytamy, że „mag nie ulega wpływom (…)/ nie potrzebuje instrukcji, które są dla niego obce”. Ów opis to tylko przykład – TY sam/a decydujesz o tym, jak mają wyglądać twoje rytuały. Czy będą proste, czy złożone? Widowiskowe, czy skryte? Z zachowaniem analogii elementów u palców dłoni, czy też nie? To wszystko nie ma znaczenia – jest całkowicie subiektywne. Należy więc zdać się na intuicję i po prostu wymyślić jakąś czynność, która będzie nam się kojarzyć ze specyficzną operacją magiczną. Przykładem może być słynne „nakładanie dłoni” będące powszechnie związane z leczeniem. W tworzeniu własnych magicznych gestów i ruchów przydatne mogą być studia nad mową niewerbalną człowieka i zwierząt. Nie ma też nic przeciwko temu, aby wykorzystywać gotowe rytuały. Wiele magicznych gestów, lub tzw. mudr, podyktowała wschodnia literatura magiczna.

Tworzenie osobistego rytuału jest proste. Po pierwsze, należy wybrać cel – np. uzdrawianie. Po drugie, wymyślić magiczną procedurę mającą go wywołać, czyli dla tego przykładu może to być akumulacja energii witalnej w wybranym miejscu na ciele i nadanie jej uzdrawiającej intencji. Po trzecie, trzeba wybrać jakieś działanie, które miałoby symbolizować operację – w tym wypadku uzdrawiającą, więc weźmy wspomniane wcześniej nakładanie dłoni. Teraz należy zadecydować, aby dać wyraźnie znać tak świadomości jak i podświadomości, że ten gest oznacza to i to. Od tej pory należy za każdym razem powtarzać wybraną magiczną procedurę z użyciem odpowiedniego rytuału, czyli np. za każdym razem, gdy będziemy chcieli kogoś uzdrowić, podczas koncentrowania energii na celu wykonujemy gest nakładania dłoni. Z czasem, rytuał zostanie w pełni zautomatyzowany i gdy tylko będziesz chcieć kogoś uleczyć, wystarczy, że nałożysz dłonie na chore miejsce, a podświadomość automatycznie zacznie je uzdrawiać dzięki „wgranej” procedurze.

Choć Bardon upiera się, że koniecznych jest 462 powtórzeń, w praktyce można to osiągnąć szybciej. Tak naprawdę liczy się w tej chwili stan umysłu, dlatego też poleca się praktykować to ćwiczenie po długiej medytacji pustki umysłu lub przed i po głębokim śnie, kiedy to umysł ludzki jest najbardziej podatny na wpływy. Z czasem, możliwe będzie dla maga tworzenie podobnych i niezwykle skutecznych rytuałów życzeniowych w ciągu ułamka sekundy. Po prostu nada on jakiemuś działaniu intencję, a wszystko dostosuje się już samo, automatycznie. Wymaga to jednak wysokiego stopnia zaawansowania. Temat ten szczegółowo omówimy w kroku dziewiątym.

Bardon sugeruje, że uczeń winien zacząć od jednego rytuału – stworzenie go (z powodzeniem) jest więc warunkiem ukończenia magicznego kształcenia ciała kroku czwartego. Zaleca się też, aby na początku nie przekraczać trzech, ale jest to znów tylko sugestia, mająca odwieść praktyka od pozostawania w miejscu. Nietrudno jest popaść w pułapkę sukcesu i tracić miesiące lub nawet lata pozostając w kroku czwartym w celu tworzenia dziesiątek rytuałów na różne okazje, podczas gdy wraz z postępem na drodze maga wszystkie te cele będą osiągane w dużo szybszy sposób. Stanowczo to odradzam. Istotną uwagą jest też, by pracować z rytuałami pojedynczo. Jeśli na tym etapie będziesz próbować tworzenia kilku rytów jednocześnie, najpewniej żaden z nich nie zostanie ukończony.

Należy także pamiętać o ostrzeżeniu Bardona, aby trzymać swoje rytuały z dala od oczu osób postronnych, gdyż powtarzając zaobserwowane ruchy maga, mogą oni osiągnąć ten sam skutek, kosztem jego wysiłków. Oczywiście, adept może też celowo stworzyć szereg rytuałów do domeny publicznej. Szerzenie dobra tą metodą spowoduje ogromne błogosławieństwo dla maga. Świetnym przykładem tak wykreowanego systemu jest bardzo dobrze znane dziś Reiki, japońska metoda uzdrawiania, autorem której jest niejaki Mikao Usui (o znakach i technikach Reiki można bardzo łatwo znaleźć wiele informacji, zachęcam więc do własnych poszukiwań).

Tak kończy się komentarz do magicznego kształcenia kroku czwartego. Chciałbym tutaj zauważyć, iż to w zasadzie najistotniejszy z rozdziałów, jeśli chodzi o mój komentarz. Pokazując różne rytuały, mogące zastąpić ćwiczenia z WdH, dążyłem właściwie do tego momentu. Rytuały są środkami do szybszego osiągania wybranych efektów. Nie ma znaczenia, jaka jest droga do tych rezultatów – liczą się one same w sobie. Jednak wiele osób uzna, że zdecydowanie lepiej jest nauczyć się zyskiwać pustkę umysłu bez żadnych obrzędów, bo przecież nie można wykonać rytu odpędzania pentagramu przy tłumach w kolejce do kasy. W tym miejscu możliwe jest za to zakotwiczenie jego skutków w jakimś pojedynczym ruchu. Dlaczego by więc nie wykonywać egzorcyzmu klaszcząc dłonią o biodro? Takie same uproszczenie możemy zastosować względem wszystkich innych złożonych rytuałów, wymienionych w niniejszym komentarzu. Zostawiam to już decyzji czytelnika.

Przypominam również o możliwości przysyłania pytań i sugestii odnośnie (treści i formy) przyszłych rozdziałów mojego komentarza na e-mail: jakzostacmagiem@wp.pl – do czego zachęcam teraz wszystkich czytelników.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: