Krok 3 – Magiczne Kształcenie Ciała

Dochodząc do kroku trzeciego, wszystkie poprzednie ćwiczenia fizyczne powinny być już opanowane i w dalszym ciągu kontynuowane praktycznie. W tym miejscu siedzenie w asanie przez 30 minut nie powinno sprawiać ci problemów. Oddychanie całym ciałem energią witalną też musisz mieć już w małym palcu. Poza tym, masz już również częściową kontrolę nad swoim ciałem w życiu codziennym. W tym kroku praca będzie polegać na poszerzeniu tego zakresu panowania, aby nie być już nigdy więcej zależnym od swoich fizycznych potrzeb. A gdy człowiek zapanuje nad sobą – zapanuje również nad otaczającą go rzeczywistością. Tutaj zaczyna się w końcu prawdziwa magia. Niemożliwe byłoby to jednak, gdyby nie wcześniejsze ćwiczenia mentalnej dyscypliny i astralnej transformacji. Przejdźmy jednak do praktyki.

Początkowe ćwiczenia kształcenia ciała kroku trzeciego nie różnią się tak bardzo od tych w kroku drugim. Jest to dokładnie ta sama technika oddychania energią witalną, lecz tym razem należy zawęzić obszar jej działania. Adept musi dojść do takiego poziomu zaawansowania, aby mógł oddychać energią w dowolnym organie czy narządzie swojego ciała. By tego dokonać, wystarczy skupić się na odpowiednim miejscu w ciele i wczuć się w pracę organizmu. (Jest to wstęp do dalszej praktyki przenoszenia świadomości). Im wyraźniej będziesz odczuwać tę część ciała, tym lepiej. Gdy wyczujesz już konkretny organ, to oddychaj energią tak jak wcześniej, lecz tym razem tylko w tym jednym obszarze. Jeśli masz problem z wyczuciem organu, możesz się wspomóc plastyczną wyobraźnią, aby lepiej nawiązać z nim zmysłowy kontakt. Bardzo ważne jest, aby ćwiczenie to wykonywać w asanie i aby było ono poprzedzone praktyką pustki umysłu. Aby wczuć się w rękę czy nogę nie potrzeba zbyt wielkiego skupienia, ale w przypadku tak drobnych organów, jak np. tętnice czy nawet żyły, nie jest to możliwe bez uprzedniego zdystansowania się od myśli i reakcji ciała. Pamiętaj też, że jest to praktyka oddychania energią witalną, a nie jej akumulacja. Znaczy to, że po wdechu musisz natychmiast zrobić wydech tej samej ilości energii, gdyż w innym wypadku mogłoby to zaszkodzić twojemu zdrowiu. Na aktualnym poziomie akumulacja mogłaby być bardzo tragiczna w skutkach, szczególnie w takich organach jak serce. Dopiero gdy poprzez oddychanie w poszczególnych organach zwiększysz swoją odporność będziesz gotowy/a na gromadzenie w nich energii.

Praktykę najlepiej jest zacząć od większych części ciała, takich jak nogi, tułów, ręce i głowa. Potem można skierować się do mniejszych obszarów, takich jak stopy, łydki, uda, brzuch, klatka piersiowa, plecy, barki ramiona, dłonie, twarz, tył głowy. Następnie do jeszcze mniejszych narządów zewnętrznych, takich jak genitalia, palce, usta i język, nos, oczy, uszy; i wewnętrznych, jak np. jelito grube i cienkie, wątroba, śledziona, trzustka, serce, płuca, krtań i mózg. Dla osób interesujących się sportem, lub zamierzających wykorzystywać magię do leczenia, polecam też ćwiczyć oddychanie energią witalną w kościach, mięśniach i skórze. Innym dobrym dodatkiem może być oddychanie na raz obiema nogami, gałkami ocznymi, czy innymi parzystymi narządami. W dobie internetu raczej nikt nie będzie mieć problemu ze znalezieniem lokalizacji danych organów. Gdy adept ukończy te ćwiczenia, może zająć się akumulacją energii witalnej.

Praktyka akumulacji w teorii jest bardzo podobna do oddychania energią całym ciałem. Po prostu zamiast robić energetyczny wydech od razu po wdechu, należy zrobić kilka energetycznych wdechów pod rząd (wydechy pozostawiając normalne), stale utrzymując ładunek energii i zwiększając go. Energia staje się wtedy bardziej dynamiczna i zaczyna promieniować na zewnątrz z ciała adepta. Opanowana akumulacja ma bardzo silne oddziaływanie fizyczne, dlatego zawsze należy na koniec praktyki rozpuścić tę energię odwrotną procedurą, czyli podczas wdechów nie myśleć o niczym (nie pobierać energii), a podczas wydechów wydalać energię z ciała. Bardon sugeruje rozpoczęcie tego ćwiczenia od 7 wdechów (i takiej samej liczby wydechów przy rozładowywaniu) i zwiększanie tej ilości każdego dnia o jeden, ale tylko w granicach nie przekraczających 20 minut (Rawn Clark sugeruje tutaj górną granicę 30 wdechów, ale takie ograniczenia nie są w tym miejscu wcale konieczne – najlepiej jak zaufasz w tej kwestii własnym odczuciom). Adept może przejść dalej, gdy dojdzie do momentu, w którym będzie w stanie rozładować całą zakumulowaną energię jednym wydechem (czy też jedną myślą – fizyczne oddychanie na tym etapie nie jest już tak naprawdę konieczne), w sposób wybuchowy.

Gdy ukończysz ćwiczenie akumulacji energii witalnej w całym ciele, następnym krokiem jest jej akumulacja w poszczególnych organach. Na obecnym etapie nie powinno to sprawiać większych problemów, choć może okazać się męczące. Kolejność jest dokładnie taka sama jak wcześniej, więc nie mam tutaj nic do dodania, poza tym, że NIE NALEŻY akumulować energii w sercu i mózgu. Praca z nimi jest zarezerwowana jedynie dla doświadczonego i wyćwiczonego maga. Adept kończy kształcenie ciała kroku trzeciego, gdy potrafi akumulować energię witalną w każdym pojedynczym obszarze organizmu i tak samo wybuchowo ją z nich rozładowywać.

Komentarz do tej części WdH był tak naprawdę zbędny. Bardon był tutaj bardzo zrozumiały i tak naprawdę niepotrzebne były tu moje słowa. Szczególnie, że ćwiczeń ciała tego kroku nie da się w żaden sposób zastąpić. Oczywiście technikę sprowadzania energii można mieć własną, lecz i tak trzeba przejść przez oddychanie i akumulację w poszczególnych organach. Mam jednak nadzieję, że czytając ten post lepiej utrwaliłeś/aś sobie w pamięci, na czym polegają ćwiczenia tego kroku.

Na koniec kroku trzeciego Bardon zamieścił „dodatek”, w którym opisuje poszczególne metody pracy z energią witalną i przykłady jej wykorzystania. Tutaj dokonuje się prawdziwa praktyczna magia, wykorzystywana do osobistych celów maga. Chciałbym jednak podkreślić jedną ważną rzecz, którą w swoim komentarzu Rawn Clark zignorował. Jest to „dodatek do kroku 3”, a nie dodatek do ćwiczeń ciała kroku trzeciego. Znaczy to, że nawet jeśli ukończyłeś/aś energetyczne praktyki magicznego kształcenia ciała, to nie możesz zabierać się za wpływanie na rzeczywistość dopóki nie opanujesz również ćwiczeń mentalnych i astralnych. Techniki opisane w „dodatku” powinny być zatem stosowane dopiero gdy adept zacznie krok 4 i równocześnie z nim winny zostać opanowane. Jeśli uczeń poczyniłby inaczej, zajmując się tym np. przed wyzbyciem się wszystkich negatywnych cech charakteru, mogłoby to je jedynie wzmocnić. Podobnie w przypadku wizualizacji przestrzennej, bez której wysyłanie energii na zewnątrz będzie się kończyło jedynie porażką.

Jest tutaj jeszcze jedna ważna rzecz warta poruszenia. Obecnie praktyki energetyczne są bardzo powszechne i wielu mogłoby zarzucić mi i Bardonowi, że do takich rzeczy, jakie robi się w kroku 3, można dojść dużo szybciej, bez konieczności przechodzenia przez poprzednie kroki i czasochłonne ćwiczenia. Oczywiście, jest to prawdą. Sam napisałem kiedyś krótki artykuł o manipulacji energią, którym może posłużyć się każdy i również osiągnąć pozytywne skutki. Takie czysto materialistyczne podejście jest jednak z hermetycznego punktu widzenia niewłaściwe, ponieważ nie prowadzi do rozwoju jednostki. Praktyka energetyki jest rozwijająca, ale jedynie na poziomie astralno-fizycznym, który i tak jest tylko przejściowy. Brakuje tutaj rozwoju Ducha, który jest właśnie naszym „prawdziwym ja”. Wielu takich energetycznych materialistycznych praktyków nazywa siebie magami, co jest ogromnym nadużyciem tego terminu. Bez poświęcenia duchowości, skupiając się jedynie na skutkach swoich „magicznych działań”, zasługują oni jedynie na miano czarownika. Chciałbym tutaj podkreślić, że uczeń Hermetyzmu nie powinien się tu czuć lepszy. Mimo, że nie można go nazwać czarownikiem, to jednak na poziomie kroku trzeciego adeptowi wciąż daleko jest jeszcze do tytułu maga. Choć częściowo przekształcił siebie na każdej płaszczyźnie i może już wpływać na rzeczywistość, to wciąż brak mu doświadczenia i wynikającej z niego mądrości. Nie należy chwytać się za to miano wcześniej niż po ukończeniu kroku piątego, czyli magiem można się nazwać nie wcześniej niż po doświadczeniu własnego punktu głębi, opanowaniu manipulowania elementami na zewnątrz ciała i kontaktu ze swoim Aniołem Stróżem. Dopiero gdy adept pozna swoją prawdziwą Wolę, może uważać się za maga. Wcześniej jest to tylko karmieniem swojego ego.

Tym dennym wywodem niniejszym kończę komentarz do kroku trzeciego.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: