Po przerwie – Nowy Hermetyzm

Od jakiegoś czasu nie publikowałem niczego, w tym również komentarzy do WdH, tłumacząc się jakimś tajemniczym projektem. Niedawno skończyłem eksperymenty, więc dziś zdradzę wam, czym zajmowałem się przez cały ostatni miesiąc. Oto przed wami „Nowy Hermetyzm” (ang. „The New Hermetics”), czyli książka opisująca system hermetyczny, stworzony przez Jasona Augustusa Newcomba – znanego maga i autora słynnego dzieła „21st Century Mage”, w którym uwspółcześnił praktyki z „Księgi Świętej Magii Abramelina”, prowadzące do Konwersacji Świętego Anioła Stróża. Tak, to tym właśnie zajmowałem się cały ten czas – wykonywałem praktyki Nowego Hermetyzmu, aby potwierdzić ich skuteczność w praktyce. W tym poście przedstawię wam analizo-recenzję tej książki.

new hermetics

Zacznijmy od tego, że Nowy Hermetyzm to system współczesny, więc korzysta z wielu nowoczesnych technik i teorii. Przedstawienie świata według tej książki nie narzuca nikomu żadnych filozofii, gdyż wszystko traktuje jako pomoce dla naszej psychiki – z dystansem – co czyni go bardzo uniwersalnym. Oczywiście takie założenia jak: zachowanie lekkiego (nieprzesadzonego) sceptycyzmu, świadomość subiektywności prawdy oraz utrzymywanie równowagi są niezmienne (i powinny mieć tak samo miejsce w każdym innym magicznym kursie). Jednak rzeczą odróżniającą Nowy Hermetyzm od WdH jest uwspółcześnione spojrzenie na „odmienny stan umysłu”. Bardon chyba nawet nigdy specjalnie nie wspominał o czymś takim, aczkolwiek jednym z głównych celów praktyki pustki umysłu w kroku pierwszym WdH było wejście w pewien medytacyjny stan, znany też jako stan alfa, w którym należy wykonywać niemal wszystkie ćwiczenia dalszych kroków. Z oczywistych jednak powodów, jest to naprawdę bardzo trudne dla początkującej osoby, przez co krok pierwszy przechodzi zaledwie 1/3 osób, które się za niego zabrały. Newcomb uważa, że te same efekty można osiągnąć w znacznie prostszy sposób, korzystając z dzisiejszych technik – uwaga – hipnotycznych. Tak. Zamiast tłuc się z myślami miesiącami, można po prostu dokonać autohipnozy i osiągnąć trans pewnie nawet za pierwszym razem! A łącząc tę praktykę z ćwiczeniami WdH, kształcenie mentalne kroku pierwszego można skończyć nawet w dwa tygodnie. Nie przesadzam.

1. Połóż się wygodnie w miejscu, gdzie nikt ci nie przeszkodzi przez co najmniej 20 minut. Weź trzy głębokie wdechy i wczuj się w swoją pozycję. Upewnij się, że jest Ci wygodnie i jeśli to konieczne – zmień ułożenie na lepsze.

2. Zamknij oczy i skup swoją uwagę na palcach u nóg, wczuj się w nie. Twoim celem jest rozluźnienie ich. Słowa mają wpływ na mentalną matrycę, więc użyj ich, aby wydać polecenie rozluźnienia. Zwyczajnie powiedz: „Moje palce się rozluźniają, odprężają, relaksują…” Jeśli czujesz taką potrzebę, to powtórz to ze trzy razy, po czym przejdź uwagą do stóp. Powiedz w myślach: „Moje stopy się rozluźniają, odprężają, relaksują…” Zrób to samo dla pięt, kostek, łydek, kolan, ud, genitaliów, pośladków, bioder, brzucha, lędźwiowej części pleców, splotu słonecznego, klatki piersiowej, górnej części pleców, barków, ramion, łokci, przedramion, nadgarstków, dłoni, palców u rąk, szyi, karku, głowy, uszu, twarzy, czoła, brwi, oczu, nosa, policzków, ust, szczęki, języka – niekoniecznie w tej kolejności, ale dobrze by było, abyś nie pominął w tym żadnej części ciała. Jeśli chcesz, możesz też rozluźniać tak poszczególne organy wewnętrzne, choć nie jest to konieczne.

3. Gdy rozluźnisz w ten sposób całe ciało, skup się na nim jeszcze raz i upewnij się, że nie pojawiają się żadne napięcia. Powtarzaj: „Moje ciało rozluźnia się, relaksuje, odprężą…”

4. Gdy już jesteś w pełni zrelaksowany, czujesz przyjemną ciężkość. Teraz, o ile czasem nie zasnąłeś/ęłaś w trakcie, powiedz stanowczo (w myślach) sam/a do siebie: „Teraz będę odliczać od 20 do 1, a gdy doliczę do 1, wejdę w odmienny stan świadomości.”

5. Odliczaj na głos w myślach, aby odliczanie wyróżniało się wśród losowych myśli, jakie będą się pojawiać w twojej głowie. „20… zapadam się głębiej, głębiej, głębiej…”, „19… zapadam się jeszcze głębiej, i głębiej, i głębiej…” itd.

6. Gdy dojdziesz do jednego, prawdopodobnie przestaniesz już odczuwać swoje ciało fizyczne, bądź będzie to bardzo nikłe. Wtedy twoja świadomość będzie już w odmiennym od codziennego stanie. Możesz teraz spróbować np. wizualizacji, gdyż z pewnością zostanie ona bardziej pobudzona. Dobrym pomysłem jest również praktyka pustki umysłu (która sprawia tyle problemów!) już po wejściu w ten stan.

7. Gdy będziesz chciał/a się już wybudzić, weź trzy głębokie wdechy i po prostu otwórz oczy. Jeśli po otwarciu oczu poczujesz się, jakbyś się właśnie obudził/a, to ćwiczenie zakończyło się sukcesem.

Możesz też spróbować tego ćwiczenia w inny sposób – zachowując dystans do samej/go siebie. Wtedy zamiast mówić w pierwszej osobie, twój wewnętrzny głos wyrażać się powinien, jak gdyby nie był z Tobą związany. Mówisz wtedy w myślach: „TWOJE palce się rozluźniają, odprężają, relaksują…”,  „Teraz będę odliczać od 20 do 1, a gdy doliczę do 1, WEJDZIESZ w odmienny stan świadomości.”, „20… ZAPADASZ się głębiej, głębiej, głębiej…” itp. Wcielając się w ten sposób w rolę zewnętrznego hipnotyzera, dużo łatwiej utracisz czucie ciała fizycznego.

Prawda, że proste? To jedno narzędzie (jak lubi je nazywać Newcomb) czyni cały ten system dużo prostszym. A to przecież nie wszystko. W Nowym Hermetyzmie znajdziemy też wiele technik z NLP. Oczywiście nie mogę wszystkiego opisać, więc podam tylko jeden przykład, a konkretniej – reprezentacje sensoryczne. Idea tego narzędzia polega na tym, że każdy z naszych ludzkich zmysłów reprezentują specyficzne ludzkie wyrażenia. Przykładowo, gdy ktoś mówi „do zobaczenia”, można łatwo stwierdzić, że w osobie tej dominuje zmysł wizualny. Jednak człowiek wyraża takie reprezentacje również mową niewerbalną. W Nowym Hermetyzmie skupienie zostało zwrócone akurat ku oczom, które w zależności od tego, co sobie wyobrażamy, samoczynnie kierują się w określonych kierunkach, co widać na ilustracji poniżej.

oczyawyobraznia

Vr – wyobrażenie wizualne odtworzone z pamięci, np. gdy przypominamy sobie jak wygląda słoń (patrzymy w górę i w lewo)
Vc – wyobrażenie wizualne stworzone samodzielnie, np. gdy przypomnianemu wyobrażeniu słonia zmieniamy kolor skóry na czerwony (w górę i w prawo)
Ar – wyobrażenie słuchowe odtworzone z pamięci, np. gdy przypominamy sobie, co ktoś do nas powiedział (w lewo)
Ac – wyobrażenie słuchowe stworzone samodzielnie, np. gdy wyobrażamy sobie, co chcielibyśmy, aby ktoś do nas powiedział (w prawo)
Ad – wyobrażenie słuchowe ekspresyjne, gdy mówimy sami do siebie w myślach (w dół i w prawo)
K – wyobrażenie uczuciowe, np. gdy czujemy jakieś odczucia fizyczne lub emocje (w dół i w lewo)

Jest to bardzo użyteczne narzędzie dla praktyków WdH kroku drugiego, gdzie pracuje się z wyobraźnią. Można bowiem użyć tego mechanizmu na swoją korzyść i świadomie skierować wzrok w odpowiednim kierunku, by pomóc sobie w wizualizacji. Przykładowo, trenując wyobraźnię wzrokową, można zacząć od spojrzenia lekko w górę i w lewo, aby przypomnieć sobie i utrwalić jakiś obraz, a następnie skierować uniesiony wzrok w lewo, by dokonać (jak to mówi Bardon) plastycznej wyobraźni i dowolnie modyfikować projekcję oczu umysłu. Innym dobrym pomysłem jest użycie sensorycznych reprezentacji w autohipnotycznej sugestii werbalnej. Przykładowo, jeśli chcemy wyobrazić sobie obraz jabłka, to możemy powiedzieć do siebie samych: „Wyobraź/wyobrażam sobie, że widzisz/widzę jabłko!” Można też rozwinąć to o dodatkowe reprezentacje wizualne, takie jak określenia np. rozmiaru i koloru, czyli: „Wyobraź/wyobrażam sobie, że widzisz/widzę duże czerwone jabłko!” W przypadku słuchu będziemy oczywiście stosować określenia słuchowe, związane już nie z kolorem, lecz np. rytmem czy głośnością (np. „Wyobraź/wyobrażam sobie, że słyszysz/słyszę ciche i powolne uderzenia długopisem o biurko!”). I w ten oto sposób najtrudniejsze pierwsze trzy kroki mentalnego kształcenia WdH stają się czymś łatwym i przyjemnym.

Przed przejściem do samego systemu inicjacyjnego, jest tutaj jeszcze jedno narzędzie, które mogę polecić praktykom Hermetyzmu. Jest to proste ćwiczenie samoinicjacyjne, mające na celu poszerzenie świadomości. A w swej prostocie zachowuje ogromny potencjał. To bardzo prosta technika, więc nie będę się zbytnio rozpisywał. Pamiętajcie jednak, że im bardziej się wczujecie w wizualizację, tym lepsze osiągniecie skutki.

1. Wejdź w odmienny stan umysłu, jak opisane zostało powyżej.

2. Wyobraź sobie, że jesteś wewnątrz czarnego jajka, które jest symboliczną reprezentacją twojej aury, na zewnątrz którego rozciąga się równie czarna próżnia, otchłań.

3. Wizualizuj około metr nad swoją głową jasny biały punkcik, który jest symboliczną Boską Iskrą, makrokosmiczną transcendentalną świadomością.

4. Uświadom sobie swoje wewnętrzne pragnienie doświadczenia kosmicznej świadomości, wywołując przyjemne uczucie w okolicach genitaliów, w podstawie kręgosłupa. Wyobraź sobie, że to mikrokosmiczne pragnienie wspina się przez genitalia, brzuch i w górę twojego ciała.

5. W tym samym czasie wizualizuj sobie, że Boska Iskra rozszerza się, stając się kulą o co raz większej średnicy, która jest co raz to bliższa sięgnięcia twej głowy.

6. Kontynuuj tę wizualizację, aż pragnienie kosmicznej świadomości spotka się ze światłem na czubku twojej głowy. Wtedy wyobraź sobie, że światło to wypełnia całe twoje ciało i całą twoją aurę, aż w końcu rozpuści twoją indywidualność.

7. Kontynuuj wizualizację rozszerzania światła i dezintegracji indywidualności, łącząc się z całym Wszechświatem.

8. Gdy poczujesz się gotowy/a, wróć do normalnej świadomości.

Zwróćcie też uwagę, że w punkcie 4 jest mowa o PRAGNIENIU, czyli ODCZUCIU, przypominającym podniecenie seksualne. Nie macie sobie wyobrażać tej energii wizualnie, tylko czuciowo! W tym tkwi klucz do sukcesu.

Powyższe wskazówki są już wielką pomocą dla praktyków Hermetyzmu, a nie jest to jeszcze nawet początek systemu, jaki prezentuje Newcomb. Na kolejnych stronach widzimy jego hierarchię 10 stopni opartych tradycyjnie na Drzewie Życia, z czego 5 pierwszych zostaje poruszonych w praktyce.

1=10 – Malchut – Poziom Nowicjusza
Stopień początkowy. To fizyczna sfera i związane z nią nawyki, które mamy za zadanie przekształcić. W odróżnieniu od WdH, skupia się tu najpierw na swoich celach, grupuje się je według elementów i zaczyna się iść w ich kierunku. Następnie ćwiczy się wizualizację, po czym tworzy się własną wewnętrzną świątynię, na której polega większość dalszych ćwiczeń. Praktyka tego systemu jest zatem formą umysłową, gdyż opiera się na wizualizacji, a jednocześnie rytualną, gdyż w swojej wewnętrznej świątyni wykonuje się proste rytuały. Jednym z nich jest np. „Nowo-hermetyczne uziemienie i wycentrowanie”, czyli taki uproszczony mniejszy ryt pentagramu, ale mocno okrojony z kabalistycznej symboliki. Wewnętrzna świątynia służy oczywiście również innym celom, w tym tzw. reframingowi („reframing”, z ang. „przeformułowanie”), czyli technice przekształcania swoich cech osobowości, tak jak w kroku drugim WdH. Jest to naprawdę skuteczna technika. Oczywiście nie dla każdego będzie tak skuteczna jak dla mnie, aczkolwiek większość cech udawało mi się przekształcić już za pierwszym razem po zastosowaniu tej techniki. Przy czym, muszę tu zaznaczyć, że przed podejściem do praktyki tego systemu, celowo doprowadziłem się do wewnętrznej dysharmonii, aby uczynić wyniki bardziej obiektywnymi.

Bardzo ważną kwestią jest tutaj to, że Newcomb nie każe wypisywać ponad 100 cech, a zamiast tego pozwala wybrać sobie pasujące już z gotowej, stworzonej przez niego listy. Ułatwia to pracę szczególnie osobom początkującym, które nie rozumieją do końca idei czterech elementów i ich wpływu na osobowość. Takie uproszczenie nie jest też wcale niczym złym, gdyż transformacja jest i tak pracą na całe życie, a te cechy, które wymienione są w książce, wystarczają na początek. Poza tym, reframing można wykorzystać również do tego, by zamienić jakieś przykre doznania w inne (gdyż niestety nie zawsze możliwe jest uniknięcie pewnych sytuacji, wywołujących nieprzyjemności). Oczywiście są też tutaj praktyki świadomego jedzenia, picia, oddychania, mycia się, a nawet oddychanie porami ciała. Ale co najbardziej odróżniające od innych systemów – już na pierwszym stopniu zajmuje się projekcją astralną i pracą z własnym duchowym przewodnikiem. Choć co do tych dwóch praktyk byłbym bardzo ostrożny, szczególnie, jeśli są to faktycznie czyjeś magiczne początki. Przy tych ćwiczeniach łatwo popaść w samooszukiwanie się. A przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.

2=9 – Jesod – Poziom Gorliwca
Poziom ten jest związany ze światem astralnym i sferą emocjonalną. Tu pokonujemy jedną z największych ludzkich barier – strach przed śmiercią. Dokonywane jest to przez symboliczną śmierć i odrodzenie. Wszystko oczywiście w formie astralno-mentalnej wędrówki. Poza tym, pracuje się tutaj również z własnymi emocjami. Są tu oczywiście różne metody kontroli emocji, w tym poprzez fizyczne działania (postawy ciała, zmiana rytmu oddychania itp.), poprzez koncentrację oraz – przede wszystkim – poprzez kotwice, czyli słynne rytuały palców, jak nazywa je Bardon (WdH krok 4). Są one niczym innym, jak zwykłymi gestami, do których „zakotwiczamy” różne stany psychiczne – w tym wypadku określone pozytywne emocje. Tutaj chciałbym też wspomnieć o genialnym wynalazku, jakim jest „natychmiastowa medytacja”. Jest to oczywiście nic innego, jak zakotwiczenie medytacyjnego stanu umysłu do konkretnego gestu dłoni, tak aby móc wejść w odmienny stan w sekundę. Uważam, że wprowadzenie tego tak wcześnie jest naprawdę genialnym rozwiązaniem, gdyż skraca to praktykę czasem nawet o pół godziny. Osobiście poleciłbym to nawet jako jedną z pierwszych praktyk, jeszcze zanim zacznie się stopień 1. Szczególnie, że z pomocą nowo-hermetycznych technik jest to naprawdę bardzo proste. Ale to tylko taka moja luźna sugestia – możecie mieć ją równie dobrze w dupie.

Poza praktykami typowo psychicznymi, znajdują się tutaj techniki bardziej energetyczne, w tym pranayama i wykorzystanie jej witalnej energii w różnych celach (np. do ładowania czakr). Na końcu tego stopnia pracuje się również z narzędziem zwanym „manifestacją synchroniczności”, czyli wywoływaniem „zbiegów okoliczności”. Dokonuje się tego poprzez kreatywną wizualizację oraz słynne narzędzie NLP – mapy marzeń. O ile o kotwicach mogliście nie słyszeć, to mapy marzeń na pewno każdy zna, więc rozpisywać się nie będę. Oczywiście tutaj nie wykleja się ich na papierze, nie, wszystko dzieje się w głowie, tj. świątyni.

3=8 – Hod – Poziom Praktyka
Poziom trzeci związany jest ze sferą mentalną, a więc również z naszymi wierzeniami i sposobem myślenia. Zaczyna się od powrotu do swoich celów i sporządzenia ich listy na nowo. Jest to oczywiste, gdyż po tym czasie część z nich mogła już zostać osiągnięta, a część mogła przestać być ważna. Następnie dokonuje się eksploracji archetypów kart Tarota, w niemal identyczny sposób, jaki opisałem w jednym z poprzednich postów. Kolejną formą mentalnej wędrówki, jaką się tutaj rozwija, jest „cofanie do poprzednich wcieleń”. O ile jestem przeciwnikiem takich praktyk, to tutaj akurat wyjątkowo podoba mi się ta idea. Jest tak dlatego, że Newcomb nikomu nie każe w ogóle wierzyć w coś takiego jak reinkarnacja, a zamiast tego, swoje wizje poprzednich żyć można (a nawet powinno się) traktować jako symboliczne przedstawienie tego, co doprowadziło nas do naszej obecnej sytuacji. Wyklucza to zatem słynne zamieszanie w umyśle adepta, powstające po tym, jak w wizji ukazało mu się, że był Jezusem, Buddą, Tutenchamonem, czy innym Hitlerem. Jest to powiązane również z kolejną praktyką, czyli odkrywaniem i przekształceniem własnych wierzeń. Wszystko to, aby oczyścić i rozwinąć astralną matrycę, by na koniec rozszerzać swoją świadomość do granic wszechświata oraz nauczyć się kompletnie wyciszyć umysł.

Oczywiście nie brakuje tu również praktyki z energią. Adept uczy się na tym stopniu, jak gromadzić, akumulować, wysyłać i wykorzystywać różne rodzaje energii (żywiołów i planet) do własnych celów. Poziom ten odkrywa również technikę tworzenia sztucznych elementali i wysyłania ich w świat. Są to już narzędzia czysto magiczne, przeznaczone do manifestacji swych pragnień.

4=7 – Necach – Poziom Filozofa
Praca na tym poziomie opiera się o świat idei i związaną z nim Wolę, czyli nasze rzeczywiste jednostkowe pragnienia i duchowe cele. Tutaj adept uczy się tworzyć i ładować reprezentacje idei (talizmany) w taki sposób, aby spełniały jego wolę. Wykorzystuje się tutaj również inwokację rzymskich/greckich bóstw, aby oddziaływać na różne sfery życiowe, np. zmieniać osobowość, lub wywoływać określone zdarzenia. Można to też łączyć z kolejną praktyką, związaną z odkryciem naszych wartości i ich ewentualnym przekształcaniem. W tym kroku kończy się pracę z Karmą swojego obecnego życia i w następnym zaczyna się być panem własnego losu.

Poza czysto duchowymi praktykami, znajdują się tutaj również techniki jasnowidzenia/słyszenia/czucia/czegokolwiek, które pozwalają na zdobywanie różnych informacji. Pracuje się tutaj również z buddyjską medytacją i wznoszeniem się na wyższe plany, aby móc następnie skontaktować się z wewnętrznym Bóstwem.

5=6 – Tifaret – Poziom Adepta
I to już koniec początkowej inicjacji. Tutaj zwykły uczeń naprawdę staje się magiem, poprzez doprowadzenie się do wewnętrznej harmonii i pokonanie swych wewnętrznych demonów. W tym miejscu doświadcza się Konwersacji Świętego Anioła Stróża i zaczyna się realizację Wielkiego Dzieła. Jeśli się chce, to tutaj jest miejsce, aby rozpocząć naprawianie Karmy zbiorowej. Tutaj zaczyna się świadomie kreować swój los. W tym miejscu kończy się kurs Nowego Hermetyzmu.

To, co zawsze zniechęcało mnie w podobnych książkach to to, że kończą się właśnie w najlepszym momencie, gdzie prawdziwa magia się dopiero zaczyna (jest to oczywiście zrozumiałe, ponieważ mag nie potrzebuje żadnego zewnętrznego źródła informacji, gdyż opanował kontakt ze swoim Geniuszem). Jeszcze nie spotkałem się z żadnym książkowym kursem (poza WdH), który prowadziłby maga do przekroczenia Otchłani. Newcomb jednak informuje czytelnika, że materiały dalszych stopni nie są żadną tajemnicą i kiedyś ukażą się w druku, a do tego czasu są dostępne na życzenie osób, które przeszły przez cały kurs Nowego Hermetyzmu. Tego jeszcze nie sprawdzałem, ale kiedyś chętnie się za to wezmę. Najpierw wrócę jednak do swojego komentarza WdH, który ostatnio trochę zaniedbałem.

Podsumowując: Nowy Hermetyzm to naprawdę świetny, dobrze złożony i, przede wszystkim, skuteczny system, który zdobył u mnie zasłużone miejsce obok WdH Bardona i „Magiji Współczesnej” Kraiga. Szczególnie, że jest to książka anglojęzyczna, bez (jak na razie) polskiego tłumaczenia. Polecam go szczególnie tym osobom, które strasznie męczą się na pierwszych krokach WdH, lub które nie mają możliwości do wykonywania rytuałów z „Magiji Współczesnej”. Inicjacja nie ma być męcząca! Jeśli lubisz rytuały, to je rób. Jeśli lubisz praktykę umysłową, to pracuj w ten sposób. A jeśli lubisz obie te formy praktyki, to weź się za Nowy Hermetyzm, który świetnie łączy podejścia Kraiga i Bardona. Z czasem również postaram się poumieszczać tu tłumaczenia niektórych szczególnie użytecznych narzędzi z tej książki, tak aby osoby nieznające angielskiego również mogły z tego skorzystać. Nie obiecuję jednak, że będzie to prędko, więc się nie napalajcie.

Mam nadzieję, że tym nieco dłuższym postem zrekompensowałem ostatnią nieobecność. Już wkrótce kolejne kroki WdH.

Reklamy

3 responses to “Po przerwie – Nowy Hermetyzm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: