Krok 2 – Magiczne Kształcenie Ducha

Po tej całkiem sporej przerwie, części z was na pewno udało się ukończyć ćwiczenia z kroku pierwszego. Jeśli wciąż z nimi pracujesz, to się nie martw, wkrótce skończysz. Podaruję sobie wstrzymywanie kogokolwiek od czytania tego wpisu, wszak nawet osoba, która nie ukończyła poprzednich lekcji, wciąż może wynieść z niego przydatną wiedzę. Przede wszystkim, dowie się ona, jak ważne dla rozwoju są początkowe ćwiczenia medytacyjne. Muszę jednak nakreślić pewne wymagania dotyczące praktyki. Jeśli nie ukończyłeś/aś ćwiczeń poprzednich, nie osiągniesz sukcesu i z tymi. Nie piszę tego, by kogokolwiek zniechęcać – to najzwyklejszy fakt. Innymi słowy, zanim zabierzesz się za te ćwiczenia, musisz być w stanie przez 10 minut obserwować myśli, skupiać się na pojedynczej idei, oraz utrzymywać stan pustki umysłu. Powinno się też mieć pewną wprawę w ćwiczeniach oddechowych, magii wody i impregnacji pokarmu. W codziennym życiu winna przejawiać się w tobie świadomość bycia tu i teraz. I oczywiście nie można zapomnieć o gotowych zwierciadłach duszy i/lub co najmniej miesięcznym dzienniku snów. To absolutne minimum, aby podejść do ćwiczeń kroku drugiego.

Przyjrzyjmy się więc bliżej samym ćwiczeniom. Nie widać w nich nic specjalnego – zwykła wizualizacja. Ich opis w WdH jest tak prosty, że nie wymaga specjalnych dodatkowych wyjaśnień. Bardon sugeruje, aby zacząć rozwój zmysłów od wzroku, a po jego opanowaniu – kolejno: słuchem, czuciem, zapachem i smakiem. Jest to uzasadnione poprzez przystępność żywiołów dla człowieka, albowiem wszystkie elementy mają przypisane określone zmysły: ogień – wzrok, powietrze – słuch, woda – czucie, ziemia – smak i węch. Sztywne trzymanie się tej sekwencji nie jest konieczne. Najlepiej jest zacząć od żywiołu, który w nas dominuje, gdyż łatwiej jest go wtedy opanować. Taki pojedynczy sukces będzie przykładem dla kolejnych. Oczywiście dzięki ćwiczeniom z kroku pierwszego jesteś w stanie określić, jaki element w tobie dominuje, więc nie potrzeba dodatkowych wyjaśnień i tutaj.

Są dwie najtrudniejsze kwestie ćwiczeń mentalnych drugiego kroku. Pierwsza dotyczy realności wyobrażeń. Mianowicie, wiele osób praktykujących wizualizację oczekuje, że sukcesem ma być widzenie różnych obrazów w tak rzeczywisty sposób, że będą one niemożliwe do odróżnienia od obiektów fizycznych. Błąd – to ćwiczenie nie ma nic wspólnego z fizycznym wzrokiem. Istotne będzie tutaj podkreślić, że wszelakie zmysły zależą od świadomości. W swoich początkach, adept jest świadomie związany z płaszczyzną fizyczną, co uniemożliwia mu widzenie innych planów. Ćwiczenia wizualizacji mają natomiast poszerzyć tę świadomość w taki sposób, aby mógł postrzegać wyższe plany. Aby tego dokonać, konieczne jest zamazanie granic między fizycznością i niefizycznością. Z kolei do tego potrzebujemy przenoszenia świadomości do odpowiednich stanów transopodobnych. W tym miejscu w grę wchodzi praktykowana wcześniej pustka umysłu, którą adept powinien osiągać za każdym razem, przed ćwiczeniami wizualizacji. Dzięki temu wejdzie on w inny stan umysłu i praktyka mentalna kroku drugiego okaże się banalnie prosta. Ujmując to w możliwie najprostszych słowach, gdy wyobrażasz sobie, że na stole przed tobą stoi kubek, to nie będzie on rzeczywisty niczym obiekt fizyczny. Będzie on przypominać obraz powstały w twojej głowie podczas obserwacji myśli. Musisz się w ten sposób nauczyć oddzielać wzrok fizyczny od astralno-mentalnego.

W tych ćwiczeniach nie przywołujemy obrazów (lub dźwięków, uczuć, zapachów, czy smaków) na plan fizyczny. Wręcz przeciwnie – odcinamy się od niego, by zagłębić się w sobie i projektować wyobrażenia wewnątrz umysłu. Dlatego tak ważne było uczenie się ignorowania zbędnych myśli, aby teraz móc ignorować rzeczywistość fizyczną. Wielu osobom praktyka z otwartymi oczami sprawia spore problemy, ponieważ nie potrafią odrzucać fizyczności widząc ją przed sobą. Praktyka pustki umysłu przed wizualizacją powinna sobie z tym zaradzić, jednakże jeśli nie potrafisz wyobrazić sobie wyobrażania jakiegokolwiek obrazu z otwartymi oczami, weź do ręki telefon i zadzwoń do bliskiej ci osoby. Porozmawiajcie o jakichkolwiek pierdołach, a najlepiej niech ci coś ta osoba opowie. Zaraz zauważysz, że mimowolnie przed twoimi otwartymi oczyma powstają obrazy sytuacji przedstawianych przez rozmówcę. To właśnie Bardon miał na myśli pisząc, że „obraz powinien wyglądać, jakby był zawieszony w powietrzu”. Postaraj się zapamiętać ten stan i wykorzystuj go w praktyce wizualizacji.

Drugą trudną kwestią mentalnej praktyki kroku drugiego jest oddzielanie zmysłów. Wiele osób uważa, że to niepotrzebne, sugerując się tym, że w dalszych krokach Bardon i tak każe je ostatecznie ze sobą łączyć. Nic bardziej mylnego. Rozwijanie pojedynczych zmysłów osobno jest bardzo ważne i od tego zależy cała przyszła praktyka. Dlaczego? Wyobraźcie sobie, że jesteście w trakcie mentalnej wędrówki i nie potraficie odizolować dźwięków od obrazów. Przemierzacie sobie jakąś krainę i nagle słyszycie (o ile w ogóle usłyszycie) jakiś głos, który przypomina kogoś z waszej rodziny, np. matkę. Odwracacie się i kogo widzicie? „Co mamusia tutaj robi?!” – takie pytanie pewnie zadałby sobie każdy z was. Na planie mentalnym panuje zasada przyciągania się podobieństw. Jeśli więc głos rodzicielki będzie nierozłączny od jej obrazu, to duch mający podobną barwę głosu przybierze jej kształt. Tyczy się to oczywiście również wszystkich innych postrzeganych obiektów. Oddzielanie zmysłów to element konieczny, aby móc w przyszłości widzieć OBIEKTYWNE płaszczyzny mentalną, astralną i fizyczną, a nie ich subiektywne interpretacje naszego umysłu.

Jedyną radą, jaką mogę jeszcze zasugerować dla ułatwienia izolowania zmysłów, jest zaczęcie od wizualizacji rzeczy, z którymi nie jesteśmy emocjonalnie powiązani. Jeśli, przykładowo, wąchamy różę, która przypomina nam o tym, jak jako dziecko zrywaliśmy ją w babcinym ogródku, to bardzo ciężko będzie oddzielić obraz wspomnień od samego zapachu kwiatu. Jeśli natomiast zwizualizujemy sobie zapach spalin samochodowych, który przez brak własnych czterech kółek znamy tylko ze spacerów po ulicach, to pozbycie się obrazu, czy dźwięku jest dużo łatwiejsze. W ten sposób można nauczyć się docierać do obiektywnych bodźców danych doświadczeń. Gdy ci się to uda, zapamiętaj ten stan i postaraj się wykorzystać go również przy wizualizacji bardziej poruszających serce i pobudzających wyobraźnię rzeczy.

Adept ma za zadanie praktykować te ćwiczenia dziennie w granicach 10-30 minut, aż uda mu się osiągnąć minimum 5 minut koncentracji na każdym z pięciu pojedynczych zmysłów. Widać tutaj, jak ważne było opanowanie ćwiczeń medytacyjnych z kroku pierwszego. I naturalnie tak samo ćwiczenia wizualizacji mają ogromny wpływ na późniejszą praktykę. Bez nich nie zdziałasz niczego, więc musisz doprowadzić je do funkcjonalnego minimum. W tym miejscu normalnie powinienem był wstawić jakieś ćwiczenie zastępcze, aczkolwiek nie jest to możliwe. Nie spotkałem się z niczym, co mogłoby zastąpić te ćwiczenia wizualizacji. Naturalnie, rytuał pentagramu, którym można zastąpić medytację pustki umysłu przed ćwiczeniami koncentracji zmysłowej, również rozwija wizualizację, lecz skupia się ona tylko na wzroku i czuciu, pozostawiając resztę zmysłów w tyle. Nie można opierać się tylko na jednym czy dwóch zmysłach, więc musisz niestety trzymać się ćwiczeń podanych w WdH. Na pocieszenie dodam tylko, że rozwijanie świadomości poprzez prowadzenie dziennika snów i uważne wykorzystywanie codziennych czynności również wyostrza zmysły.

Reklamy

One response to “Krok 2 – Magiczne Kształcenie Ducha

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: